Ich troje i baba, czyli wakacyjne przymiarki


Kwiatów z dnia na dzień przybywa, pokrzywy młode już rosną, to je baba kurom nosić może. Drzewa wszystkie zielone coraz bardziej się stają, a w parku i sadzie pięknie kwitną. Fajna by ta wiosna była, tylko zimno raczej jest i słoneczka nie widać wcale.

– Jeszcze trochę babo i słońca aż nadto będziesz miała – dziad co pogodę na Sardynii śledzi pociesza.

Cieszy babę zbliżający się wyjazd, ale obawy swoje również ma. Z przyjacielem dziada lecą, co też profesorem historii sztuki jest i też od średniowiecza. Cech wspólnych więcej mają. Biletów kupić nie potrafią, samochodu wynająć, że o znalezieniu noclegów baba nie wspomni nawet. Na jej głowie wszystko więc jest. Żona przyjaciela też leci, ale tego jeszcze nie wie, bo mąż, a właściwie baba, niespodziankę jej szykuje.

Z ustaleniem trasy też kłopoty były. Jak baba coś pominąć chciała, zaraz przyjaciel mówił, że dziad na pewno pojechać tam chce, albo dziad upierał się, że te ruiny ważne dla Marka będą. Już baba czuje, że czas spędzany z samym dziadem w kościołach, zamkach czy muzeach podwoić musi. Na żonę przyjaciela liczy jeszcze, że nie zgodzi się na dnie całe w zabytkach.

– Jeszcze raz mi babo wytłumacz z tym bagażem, co go zabrać możemy – przyjaciel z problemem kolejnym już zadzwonił.

No to baby wymiary bagażu podręcznego przypomniała.

– Czyli nasza mała walizeczka być może? – kolega dopytywał.

__________________________________________

Podoba Ci się Tydzień Baby?

INNE PRZYGODY BABY ZNAJDZIESZ TUTAJ. KLIKNIJ!

__________________________________________

– Nie wiem, musisz zmierzyć. Nie znam waszej walizeczki – baba ze spokojem tłumaczyła.

– Może najprościej będzie jak ci jej zdjęcie wyślę? – przyjaciel rozwiązanie podsunął i chwilę dłuższą trwało zanim pojął, że fotki to baba nie zmierzy przecież. I że naprawdę najprościej nie jest jak na nią spada wszystko.

Jak baba sympatyczne mieszkanko nad morzem samym znalazła, kolega zachwycony wcale nie był.

– Może gdzieś dalej od morza szukaj, taniej będzie, przecież i tak czasu na plażowanie nie mamy – zaproponował.

Kto nie ma, ten nie ma, baba pomyślała i nad morzem wynajęła. Pomysł taki miała, że żonę kolegi na jeden dzień wagarów namówi. Panowie niech sobie po ruinach pobiegają, a one na plażę się wybiorą, lunch w miasteczku zjedzą i kawę w porcie wypiją.

– Fajna ta żona Tomka? – baba dziada dopytywała, bo nie poznała jej jeszcze.

– Bardzo! Spodoba ci się – dziad zapewnił. – Zainteresowania szerokie ma.

– Co robi? – te „zainteresowania” nieco babę zaniepokoiły.

– Na uczelni pracuje – dziad odparł.

– Ale co wykłada? – baba dopytywała, no to dziad sprecyzował w końcu: – Jak to co? Historię sztuki…

Tekst i zdjęcie: Kamilla Placko-Wozińska

Moja Harmonia Życia – czytaj najnowszy numer!

Dodaj komentarz