29.11 2021
Tydzień Baby: U baby chłód, a przyjaciółce banany rosną
– Taka zima to jakby już jest – baba do dziada się zwróciła. – Ogrzewanie podkręcić powinieneś.
– E, jaka zima, dobrze całkiem jest -odparł.
– Nie jest – baba kocem się okryła. – Może jak tak przytulić się, cieplej by było – kokieteryjnie dodała. – Popatrz, nawet pies z kotem na fotelu się ogrzewają.
– Możesz przecież tego kota na kolana sobie wziąć. Przytrzymasz mocno, to nie ucieknie… – dziad poradził.
Ale jak śnieg spadł, to na baby wyszło i dziad niechętnie bardzo, ale jednak ogrzewanie zwiększył.
Zimą ową baba przyjaciółce się pochwaliła, co na imieniny do niej pojechali.
– Na drodze topnieje, ale u nas na wsi trochę śniegu leży! – baba radośnie obwieściła.
– A nam banany wyrosły – przyjaciółka odpowiedziała.
– Że co? – baba się zdumiała, a dziad z wrażenia aż poczerwieniał.
– Pokazuj zaraz – zażądał.
I rzeczywiście – na bananowcu okazałym banany prawdziwe rosły. Dziad, zazdrośnie na owe łypiąc dopytywać zaraz zaczął o szczegóły pielęgnacji roślin, bo jego bananowiec padł całkiem. Przyjaciółka radzić nie mogła jednak, bo o zieleń to dziad jej dba.
– No popatrz jakie czasy nastały, faceci kwiatami zajmują się teraz – koleżanka skwitowała. Ale u baby nowość żadna to nie była. Dziad zawsze do roślin rękę miał. Tak przynajmniej sąsiadka poznańska mówiła. Kiedyś gdy na konferencję udał, a dziecko z rodzicami mieszkało jeszcze, w drzwiach owa pani się pojawiła.
– Kwiaty podlać przyszłam – oświadczyła. – Dziad mówił, że żadna z was o tym nie pomyśli…
Ale jeszcze większą od bananów atrakcją imienin pies nowy przyjaciółki był. Przed tygodniem ze schroniska wzięty, radość życia już odzyskał. Z taką adopcją psa to lekko nie było, komisja dom jego przyszły obejrzeć musiała. Do innej przyjaciółki baby komisja nie przyszła, bo kotka sama przywędrowała. Zabiedzona bardzo, ale ze spojrzeniem czułym i inteligentnym.
– Co teraz? Brenda w ciąży jest, brzuch już po ziemi ciągnie – po dwóch tygodniach koleżanka zadzwoniła. – Weźmiesz chociaż jednego kociaka? Potem ją wysterylizuję i problemu nie będzie.
Baba swoje koty już ma, więc odmówiła.
INNE PRZYGODY BABY ZNAJDZIESZ TUTAJ. KLIKNIJ!
– Tak myślałam – westchnienie w komórce się rozległo. – Później zadzwonię, bo do weterynarza jedziemy właśnie.
– A po co teraz? Ciążę kocią rejestrować? – baba się zadziwiła.
– Jak to po co? Może Brenda witamin jakiś potrzebuje – przyjaciółka odparła.
Weterynarz zaraz ocenił, że Brenda przekarmioną jest. No to koleżanka wyjaśniła, że trudne życie kocica miała, to jej dogodzić trochę chciała.
– Rozumiem – weterynarz głową podczas badania pokiwał. – A sterylizować jutro możemy…
– Jak jutro? – przyjaciółka przerażona spytała. – Aborcję zrobić pan chce?
– Jaką aborcję? – weterynarz się zdumiał. – To kot jest przecież…
