04.10 2021
Tydzień Baby: Taakie buty na Pchlim Targu
Z tym niekupowaniem nowych rzeczy, to baba się trzyma. Nowe życie ciuchom przyjaciółki daje właśnie, a jak torebki własne przejrzała do wniosku takiego doszła, że na najbliższą dekadę wystarczą. Zwykle, jak już jesień w oczy jej zaglądała, sweterka nowego szukała, bluzy i kurtki na ten przykład. No i butów. Z tymi ostatnimi to problem pewien wystąpił jednak, bo stopę większą od koleżanek ma, co swojego obuwia pozbyć chciałyby się ewentualnie.
A buty to dla środowiska szkodliwe bardzo są, bo to i chemikalia przy ich produkcji używane są, tworzywa sztuczne różne. Jak baba przeczytała, że powstaniu jednej pary sieciowych butów towarzyszy 15 kilogramów dwutlenku węgla, kupować nowych już nie chciała. Ale boso chodzić też nie. I wtedy wyjście z sytuacji trudnej pojawiło się samo, w postaci plakatu na Pchli Targ we wsi sąsiedniej zapraszającego. A termin owego z datą przyjazdu dziecka się zbiegał.
– Świetnie matko, że ekologiczną taką być chcesz – pociecha, co w Niemczech mieszka pochwaliła. – O wegetarianizmie jeszcze pomyśl. Prezent na zachętę ci przywiozłam.

Prezentem owym czekolady wegańskie się okazały. Z buraka jedna i z marchewki druga. Na deser jakby trzecia z gruszki była. Baba czekolad spróbować nie odważyła się jeszcze, dietą przed dzieckiem się tłumacząc. No, ale oskarżycielskie spojrzenia pociechy, gdy mięso w ilościach skromnych (stara się nie jeść, ale stale ją kusi) spożywała, czuła. Pchli Targ rehabilitacją być miał.
Zaraz baba stoiska z butami znalazła. Jedna para w oczy jej wpadła szczególnie. Prawie nowe traktory to były.
– Raz je miałam, ale podbicie za wysokie mam, to i mnie obtarły – sprzedawczyni wyjaśniła. – Tanio sprzedam.
– Czy duże są, patrzę tylko – baba buty oglądała, ale bez okularów numeru znaleźć nie mogła.
INNE PRZYGODY BABY ZNAJDZIESZ TUTAJ. KLIKNIJ!
– Bardzo duże! Na grubą skarpetę kupowałam – odpowiedź padła. – Jaki numer pani potrzebuje?
– 42 – szeptem baba wyznała, bo kompleks dużych stóp trochę ma, a traktory to w dodatku o numer większy chciała jeszcze.
– Serio nogę taką pani ma? 42? – miła pani głosem donośnym na plac cały spytała. – Te są 39, takich wielkich pewnie tu się nie znajdzie…
Oczy wszystkich na babę się przeniosły. A po chwili na jej stopy. Tak to czuła przynajmniej.
– O, babo, fajnie cię widzieć! – koleżanka przy sąsiednim stoisku stojąca, pomachała i ze starszą panią podeszła. – To ciocia moja z Kanady jest, trzydzieści lat w kraju nie była.
Baba grzecznie się przywitała i o wrażenia spytała.
– Piękna ta Polska – ciocia przyznała. – Szkoda, że zacofana taka…
– Dlaczego zacofana? – nawet dziecko się zdumiało.
– Bo ludzie tu wody nie mają, ze studni korzystać muszą…
– Mają, wszędzie mają – baba wyjaśniła. – Może tu na wsi gdzieś, ktoś dobrą, swoją wodę mieć chce, to studnię robi, ale w kranie też ma.
– W miastach nie mają – zdecydowanie ciocia oświadczyła. A na protesty baby, że nieprawda to jest oświadczyła: – Sama słyszałam jak w radio zapowiadali, że po reklamach to o stu dniach prezydenta Rzeszowa mówić będą….
