Tydzień Baby: Księżniczka Lea i męskie święta


– Jaka ona piękna – dziad westchnął na swój prezent gwiazdkowy łypiąc. Portret bokserki Lei  to był w charakterze księżniczki.

Prawie zięcia też prezent ucieszył. Skarpetki w zdjęcia baby to były, co by o niej myślał często. Baba również prezentami swoimi zachwycona była i świętami, co to rodzinnie bardzo się odbyły. Dziecko przyjechało, co pomocą znaczną było, ale i tak miejscem najbardziej przez babę okupowanym kuchnia się okazała. Brat pasztet chwalił najbardziej, a bratanek bigos, ale ten ostatni bratowa zrobiła.

– Takie święta jak w filmach mamy – wnuczka brata się zachwycała.

– Że jedzenie dobre? – z nadzieją baba spytała.

– Nie, że śnieg leży i na sankach jeździć można jak tata pociągnie – dziewczynka odparła i baba uświadomiła sobie, że za życia dziecka to takich świąt białych nie było, chyba że wielkanocne.

Pogoda wszystkich zachwyciła. Przyjaciółka baby zadzwoniła, gdy ta kaczkę kroiła właśnie.

– Słoneczko i śnieg, no bardzo nam się te święta udały. Zaraz energia nowa w człowieka wstępuje – radośnie obwieściła.

– Na spacerze jesteś? W lasku? – baba zazdrośnie spytała.

– No co ty, przez okno w kuchni tak sobie patrzę tylko – po tej odpowiedzi baba solidarność poczuła. – Rodzinę na spacer wysłałam,  po śniadaniu posprzątać mogłam w spokoju, a teraz za obiad się biorę…

Refleksję wspólną taką miały, że faceci, nawet jak na co dzień coś tam w domu robią, święta w rękach kobiet całkowicie zostawiają.


INNE PRZYGODY BABY ZNAJDZIESZ TUTAJ. KLIKNIJ!


– Józek, który obiady gotuje czasami, palcem nie kiwnie teraz – przyjaciółka się pożaliła. – Mówi, że to taka polska tradycja jest. Babcie, matki, żony, córki – do kuchni. Jak był mały, kobiety ponoć podczas przygotowań świątecznych z kuchni go wyrzucały. To i teraz sam nie wchodzi…

Dziad też do prac żadnych się nie włączał, ale i tak umęczył się bardzo.

– Męczące takie te święta – ocenił miejsce w fotelu przed telewizorem zajmując. – Ciągle to jedzenie tylko…

Drugiego, świątecznego dnia przyjaciółka z wnuczką do baby przyjechała, celem pokazania dziecku zimy na wsi.

– Ojej, a Witek nie chciał się wybrać z wami? – baba się zmartwiła. Nie to, że aż tak nieobecnością kolegi przejętą była, ale w planach po spacerze grzańca miała. To i kierowca koleżance by się przydał.

– Zmęczyły bardzo go te święta – przyjaciółka ironicznie stwierdziła. – Zdecydował, że przed telewizorem, na kanapie odpocznie sobie.



– A wcale, że nie – wnuczka zaprotestowała. – Dziadek nie przyjechał, żeby nie słuchać tego…, tego no…

– Czego? – zdziwiona babcia dopytywała.

– No tego, tego waszego… – dziewczynka intensywnie myślała. W końcu uśmiech na jej buzi zagościł i poinformowała: – Ględzenia!

Tekst i zdjęcia: Kamilla Placko-Wozińska

Zamów najnowsze wydanie „Mojej Harmonii Życia”.
W wersji papierowej lub e-wydania!

Dodaj komentarz