Wielkanocna baba na drugą turę


Jakby wybory w sklepie wiejskim baby się odbyły, remis by był. Tak przynajmniej wskazują wyniki sondażu, co go pan Rysiu przeprowadził. Na tej ostatniej prostej agitacja odbywa się też w postaci ataku na tych, co mało, że w sondażu lokalnym nie wystąpili, na wybory udać się nie zamierzają.

Pan Zenek, który za Trzaskowskim jest podwózkę oferuje w zamian za słusznie oddany głos. W sytuacji gorszej pan Władek jest z powodu braku samochodu. Nawrockiego wesprzeć zamierza i wychodzi na to, że ów wśród miejscowych kierowców poparcia nie znajdzie.

– Autobus gmina zapewnia, ja starsze panie zabieram tylko – grzecznie pan Zenek sąsiadowi odmówił.

Nerwowo bardzo przed wyborami się robi, a na nerwy to kuchnia najlepsza jest. Ręce człowiek zajęte ma i głowę też.

– Babę wielkanocną z tych nerwów piekę właśnie – przyjaciółka poinformowała.

– Trochę późno – baba krótko skomentowała.

– W sam raz na pociechy przyjazd, taką drugą turę świąt robię – koleżanka wytłumaczyła, że życzenie takie córka w Holandii studiująca ma. – I nie uwierzysz babo, jaka piękna baba rośnie! Fotkę ci na dowód podeślę.

I zadziwiła babę babą okazałą, bo przyjaciółka co zalet wiele ma, cukierniczych talentów nie wykazywała dotąd. Córka też chwaliła, że wilgotna taka, że udana wyjątkowo.

– Tylko ta posypka dziwna jakaś -dodała.

– Jaka tam dziwna, zwyczajny cukier puder  – matka zaprotestowała i na wszelki wypadek do kuchni się udała. A gdy bliżej torebce się przyjrzała, że krochmal to jest doczytała.

__________________________________________

Podoba Ci się Tydzień Baby?

INNE PRZYGODY BABY ZNAJDZIESZ TUTAJ. KLIKNIJ!

__________________________________________

Druga przyjaciółka baby jeszcze ambitniejsze zadanie sobie postawiła – sernik z ananasem, co w rodzinie radość podwójną wywołuje, bo mąż i córka wyścigi robią po sok, który po ananasie w puszce zostaje. Zgoda chwilowa nastąpiła, gdy dogadali się, że sprawiedliwie, po połowie się podzielą.

– Słowa dotrzymać nie potrafisz! Cały wypiłeś, a szklanka pełna prawie była – pociecha ojca zaatakowała.

– Połowę wypiłem, resztę wylałem, zepsuty jakiś był – tata wytłumaczyć się próbował, ale dziecko wiary nie dawało. Chwilę jeszcze kłótnia trwała, gdy przyjaciółka zła bardzo do pokoju wpadła:

– Bezy zrobić nie mam z czego, ktoś mi białka wylał…

Tekst: Kamilla Placko-Wozińska
Fot. Magdalena Baranowska-Szczepańska

Moja Harmonia Życia – czytaj najnowszy numer!

 

Dodaj komentarz