Dwa skrzydła mindfulness: uważność i współczucie


Z Anną Zubrzycką, założycielką i dyrektorką Mindfulness Association Polska, rozmawia Dominika Tworek.

Ma pani za sobą prawie trzy dekady medytacji, w tym 12 lat praktyki uważności. Czym mindfulness jest dla pani?

Medytacja jest wtedy, gdy człowiek zaczyna patrzeć w głąb siebie. To szczególne podejście do pracy z umysłem, umiejętność rozpoznawania tego, co się ze mną teraz dzieje. W tym, aby uspokoić umysł i potrafić świadomie być, pomagają odpowiednie techniki. Nie chodzi o to, żeby nie myśleć, bo to niemożliwe, ale zauważyć moment, w którym jesteśmy zaangażowani w myśli i próbujemy je zmienić. Następnie puścić to i wrócić do punktów oparcia, które pozwalają nam być tu i teraz: do oddechu, świadomości ciała czy dźwięków.

Czy samodzielnie można się tego nauczyć?

Uważam, że nie. Proszę pomyśleć, że jazdy samochodem uczy się pani z podręcznika. Oczywiście, można poznać różne funkcje, ale potrzebna jest osoba do zweryfikowania umiejętności i wsparcia. W mindfulness ważna jest grupa. Dzięki doświadczeniu innych widzimy, że wszyscy mamy swoje niedoskonałości, lęki, problemy i nie ma w tym nic złego. Trzeba to przyjąć i podjąć decyzję, jak być ze sobą. Zaczynamy od współczucia, czyli życzliwego spojrzenia na siebie w chwili, gdy jest nam trudno. Nasz potencjał jest jak ptak. Po to, żeby wzlecieć wysoko w niebo, potrzebuje dwóch skrzydeł.

Czytaj również: JESTEŚMY WSZYSCY POŁĄCZENI

A my, by wzrastać, potrzebujemy nie tylko świadomości tego co się dzieje, ale też życzliwego podejścia do naszego doświadczenia. Dlatego mówimy, że trening uważności ma dwa skrzydła: uważność i współczucie. Ale nie o to chodzi, żeby być świadomym w zimny, bezemocjonalny sposób, bo odcinamy wtedy ważny kawałek nas samych. Gdy jesteśmy współczującymi dla siebie, nie projektujemy naszych lęków i frustracji na innych, bardziej rozumiemy otoczenie.

Wasz 8-tygodniowy kurs (MindfulnessBasedLiving Course) uczy uważnego życia. Taki czas wystarczy, żeby nasza codzienność się zmieniła?

To podstawa, żeby nauczyć się pewnego podejścia. Paradoksalnie, wcale nie siadamy do medytacji po to, żeby coś zmienić, tylko zauważyć. Zauważając, możemy świadomie wybrać sposób postępowania, by ewentualnie coś zmienić w naszym życiu czy naszych związkach.

To tylko fragment artykułu… Cały znajdziesz w wydaniu:

Zamów najnowsze wydanie „Mojej Harmonii Życia”.
W wersji papierowej lub e-wydania!

Dodaj komentarz