Wielkanocny falstart i sposoby na piękność


Że ty już babo do świąt gotowa jesteś widzę – przyjaciółka ironicznie stwierdziła, bo baba w polu daleko jeszcze jest. Z jednym tylko gotowa, z rzeżuchą, co piękna już urosła. Denerwowała się baba bardzo, że zazielenić się nie zdąży, dziecko popędzała, że czas najwyższy nastawiać. No i teraz ma, rzeżucha dorodna, a do świąt daleko jeszcze.

– Falstart miałam – wyznała. – Jeszcze raz posiać trzeba będzie, do świąt nie wytrzyma.

– Za to ze sprzątaniem po Bożym Narodzeniu tyły masz, bałwanki jeszcze na tarasie stoją – koleżanka wskazała. I faktycznie, tak się schowały, że nikt ich przy usuwaniu dekoracji nie zauważył.

Ale nie w kwestii świąt przyjaciółka wpadła, przeciwnie, w sprawie chudnięcia. Wyznała jej baba, że jak tylko w Internecie kaloryczność majonezu sprawdziła, to zaraz diet pełno jej się pokazuje gdy tylko komputer otworzy.

– Mniej jeść i ćwiczyć najlepiej – baba poradziła, ale sama po namyśle dodała: -Tylko jak to z tym jedzeniem zrobić?

– Popatrz, tu propozycję fajną mają! Opaskę na żołądek, z taką to dużo zjeść się nie da – przyjaciółka na reklamę wskazała, a babie słabo na myśl o zabiegu się zrobiło. Przyjaciółka uspokoiła jednak, że to wirtualna jedynie opaska jest, czyli zapłacić wystarczy i już się ją ma.

– Bzdura, jeszcze większa niż te plastry na które się gapisz – baba oceniła. – Na pływalnię ze mną wybierz się lepiej, sprawności nabędziesz przynajmniej.

__________________________________________

Podoba Ci się Tydzień Baby?

INNE PRZYGODY BABY ZNAJDZIESZ TUTAJ. KLIKNIJ!

__________________________________________

Inna baby przyjaciółka przedświątecznej sprawności na rehabilitacji nabywa. Pewnie żeby sprawnie do stołu podawać, pomyślała baba złośliwie, bo wie dobrze jak święta bab wyglądają. Z wyjątkiem tych, którym rodzinę na wielkanocny wyjazd namówić się udało, gdzie pod nos podadzą wszystko i naczynia zmyją jeszcze. U baby by nie przeszło, bo rodzina tradycyjnie chce, czyli tak, żeby się baba tradycyjnie narobiła.

Przyjaciółka podekscytowana bardzo swoją rehabilitacją była. Nowoczesną taką, przy pomocy prądów robioną. W dodatku rehabilitant przystojnym i miłym się okazał. Rozmowę przyjemną toczyli, do czasu jednak.

– Ma pani gazy? – rehabilitant niespodziewanie zapytał, a przyjaciółka poczuła jak rumieniec na lica jej wypełza, a wnętrze całe złość wielka za pytane bezczelne takie ją wypełnia.

– Nie – stanowczo odparła przed awanturą z trudem się powstrzymując.

– Szkoda – odpowiedź dziwna padła. – To na następną wizytę niech pani dwie przyniesie, takie metr na metr…

Tekst: Kamilla Placko-Wozińska
Zdjęcie: Sandra Franck z Pixabay

Moja Harmonia Życia – czytaj najnowszy numer!

Dodaj komentarz