Tydzień baby: Zakupy na trudne czasy


Inny taki ten świat wokół się stał. Przez dzień cały baba jak i wszyscy wiadomości o wydarzeniach w Ukrainie śledzi i smutniej jej coraz bardziej. Katia z Charkowa i jej dzieci informacje na bieżąco w komórkach sprawdzają, a każdego wieczoru z dziadkami, co w mieście zostali się łączą. Że w porządku u nich wszystko, z ulgą mówią, ale zaraz niepokój napływa, bo noc się zaczyna przecież. Zoriana z Żytomierza wszystko przy telewizorze włączonym robi, a stamtąd złe same wieści płyną.

Zoriana spontaniczna bardzo jest. Przytuli się chętnie, opowie jak fajnie w Polsce ją przyjęto. Do pracy pójść szybko zamierza, jak tylko Timor do żłobka trafi, bo Swietka do szkoły chodzi już. Swietce bardzo się w nowej klasie podoba. No, ale najbardziej zadowolony chomik przywieziony pod pazuchą z Ukrainy jest chyba. Dziewczyny, co zaraz przyjaciółkami rodziny się stały klatkę klasy mercedesa mu kupiły. Z atrakcji rodem z wesołego chomikowego miasteczka noce całe korzysta, a zasypia dopiero gdy Swietka do szkoły szykować się zaczyna.

Katia to przeciwieństwo Zoriany. Skryta i małomówna, trudno o jej uśmiech. Pierwszy pojawił się gdy krokusy zobaczyła. Zaraz zdjęcie rodzicom do Charkowa posłała. I drugie (wraz z uśmiechem drugim), na którym jej czternastoletnia córka z psem się bawi.

W obydwie charkowianki energia nowa wstąpiła, gdy na zakupy do galerii się w towarzystwie baby wybrały. Oglądały, mierzyły, przy półkach z kosmetykami dyskutowały zawzięcie. Ot, taka chwila normalności w tym świecie nienormalnym całkiem. Baba w trzecim już sklepie wykończoną poczuła się bardzo. Z ulgą telefon dzwoniący więc przyjęła, co pretekst jej dał do chwilowego butiku opuszczenia.

– Babo, tak strasznie jest, że coś dla siebie zrobić musimy – przyjaciółka poinformowała, a baba pomysłowi przyklasnęła. Tyle, że owa dodała zaraz: – Na zakupy udamy się jutro!

– Piętnasta para butów humor ci poprawi? – zniechęcona baba spytała.

– Pomysł lepszy znacznie mam – przyjaciółka odparła. – W bieliznę ekskluzywną pójdziemy. Rozumiesz, seksy taką…

Ustąpiła baba w końcu, bo przyjaźń to ważna rzecz. A że zakupy sklepu konkretnego dotyczyły, to i długie być nie powinny, czasu na ploty i kawę dużo zostanie.

I nie były, zaraz przyjaciółka różne fikuśne bardzo rzeczy wybrała. Rozpromienione w kolejce krótkiej do kasy stały, a gdy do nich doszło czerwone i czarne koronki na podłodze wylądowały.

– Koszulki szukam ciepłej takiej, podkoszulki znaczy – przyjaciółka dziwnie się odezwała. – Żeby nerki przykryła.

–  To tam, za piżamami pani znajdzie – uprzejmie sprzedawczyni wskazała. I dodała: – Droga sąsiadko…

 

Dodaj komentarz