Jesteśmy wszyscy połączeni


Z Agnieszką Pawłowską, terapeutką i uzdrowicielką, autorką książki ,,Baba Mungu” rozmawia Anna Dolska.

Wiosną 2020 roku całą rodziną wyjechaliście do Tanzanii. Czy decyzja była związana z sytuacją pandemiczną na świecie?

Był czwartek 12 marca 2020 roku, córka oświadczyła, że od poniedziałku zamykają szkoły. Spojrzeliśmy na siebie i podjęliśmy szybką decyzję – jedziemy. Mentalnie przygotowywaliśmy się do wyjazdu z kraju już od roku i myśleliśmy, że wyjedziemy za pół roku, ale świat przyspieszył. Już wcześniej dostaliśmy informację z góry od Boga, że będziemy podróżować i że mamy przejść na pracę zdalną, bo świat się zatrzyma. Cały luty pracowaliśmy, aby dopiąć kursy online i pomagaliśmy ludziom przygotować się mentalnie do sytuacji, która miała dopiero nadejść.

Wcześniej już analizowaliśmy kraje, w których chcielibyśmy zamieszkać, ale Afryka była na szarym końcu w tym rankingu. Tanzania była jednym z nielicznych krajów otwartych na turystów w czasie pandemii. Peru, które braliśmy wcześniej pod uwagę już było zamknięte. Zadzwoniliśmy do kolegi z pytaniem, czy chce przyspieszyć swój ślub i razem z nami wyjechać wcześniej do Tanzanii. Po krótkim wahaniu, zdecydował, że jedzie. Wcześniej planowaliśmy wylecieć do Tanzanii w czerwcu. Tak jak świat, my też przyspieszyliśmy swoje plany.


Czytaj również: Dlaczego natura wyposażyła nas w empatię?


Najem mieszkania kończył się nam w niedzielę, więc uznaliśmy to za następny znak, że już czas na wyjazd. Daliśmy ogłoszenie na Facebooku w piątek, że oddamy wszystko, co mamy zbędne w domu. Spakowaliśmy wszyscy po dwie torby, a resztę rzeczy wydaliśmy. Ludzie wchodzili i wychodzili, zabierając ubrania, naczynia, garnki, przedmioty domowe. Z niektórymi rzeczami trudno było mi się rozstać, ale brakowało czasu na rozmyślanie, bo wkrótce lotnisko miało zostać zamknięte. Pozostała kwestia biletów, ceny szalały. Sprzedaliśmy więc samochód, aby je kupić. To była ostatnia rzecz, która łączyła nas z materializmem. Samochód sprzedaliśmy w sobotę. Jeszcze sprzątaliśmy mieszkanie i wynosiliśmy pozostałe rzeczy.

Pierwsza informacja: lotniska będą zamknięte w niedzielę o 24, ale świat przyspieszył, lotnisko zamknęli już w sobotę i wszystkie loty odwołano. My jednak w sobotę dalej swobodnie się pakujemy i opróżniamy mieszkanie, ufając, że w niedzielę wylecimy. Zaczynają się do nas telefony, że wszystko pozamykane.

W niedzielę jedziemy na lotnisko i ufając, że Bóg nami kieruje, kupujemy bilet. Po zakupie zamykają się kasy, zamykają się za nami bramki, a w głośnikach słychać głos: ,,Lot do Amsterdamu odbędzie się z 4-godzinnym opóźnieniem”. Wyruszyliśmy w podróż.

Ile czasu państwo tam spędzili i jaki znaleźliście sposób na życie?

Jak wcześniej wspomniałam, byliśmy już przygotowani do pracy online, więc w naszym życiu oprócz kraju nic szczególnie się nie zmieniło. Spędziliśmy tam prawie rok.

Będąc w Tanzanii napisała pani książkę. Co panią zainspirowało do jej napisania?

Zainspirowała mnie sytuacja na świecie i to, że ludzie sądzą, że są odrębną jednostką. Jesteśmy wszyscy połączeni, a to w piękny sposób pokazało mi życie w Afryce. Jedność narodu tanzańskiego. Pogoń za pieniędzmi doprowadza  wielu ludzi do wyczerpania. Chciałam w książce przekazać, że jesteśmy częścią czegoś większego niż my sami i że jeśli zaufamy sile wyższej, to możemy osiągnąć wszystko, czego zapragniemy.

To tylko fragment artykułu… Cały znajdziesz w wydaniu:

Zamów najnowsze wydanie „Mojej Harmonii Życia”.
W wersji papierowej lub e-wydania!

Dodaj komentarz