Tydzień Baby: Drugie życie różowej bluzki


– O i jeszcze z psem w piłkę pograć tu można! – chłopiec, co przyszedł do baby się zachwycił widokiem dziada kiwającego się z Leą. – Jak w cyrku tu jest, ale tam zwierząt męczyć już nie można – rezolutnie dodał, a dziad zaraz z kopaniem skończył w obawie, być może, że przegra.

– Zgubiłeś się chłopcze? – baba spytała, a kilkulatek że nie wyjaśnił, że w sklepie jedna pani mówiła, że tu kura z koniem się przyjaźni, to on zobaczyć przyszedł.

Zanim zdenerwowana babcia po wnuczka przyjść zdążyła, malec serię pytań zadał, na które baba odpowiedzi nie znała. Bo niby skąd wiedzieć może czy zwierzęta po kurzemu czy końskiemu się porozumiewają? Nierozłączne w każdym razie się stały. Kura u konia zamieszkała, nawzajem ziarna wyjadają sobie i wspólne spacery uprawiają.

– Przepraszam za niego, nie zauważyłam nawet, że ze sklepu wyszedł – babcia tłumaczyła. – Takie jesienne roztargnienie…

Baba sprostować zamierzała, że roztargnienia to wiosenne są raczej, ale zaraz do głowy jej przyszło, że w tych jesiennych też być coś może. Koleżanka jedna, na ten przykład, na Facebooku szuka pani, która za nią na stacji benzynowej zapłaciła.

Gdy po półek obejrzeniu i kawy wzięciu, koleżanka do kasy się udała, to okazało się, że benzyna opłaconą już została. Jak nic ktoś numery dystrybutorów pomylił. Szybko obsługa doszła do tego kto, więc koleżanka za ową panią zapłaciła. Tyle, że 50 złotych mniej niż jej rachunek wynosił…

Przyjaciółce baby też roztargnienie jesienne się udzieliło. Na spotkanie ważne do Warszawy tydzień wcześniej się udała…


INNE PRZYGODY BABY ZNAJDZIESZ TUTAJ. KLIKNIJ!


Ale jak już ta jesień w oczy nam zajrzała, to baba w szafach ubranka poprzekładać postanowiła, czyli te letnie pochować. Jedna przyjaciółka baby też tak postąpiła, tyle, że część rzeczy z użytku wycofała przy okazji. Torbę z ciuchami do baby przywiozła.

– Nadaj im drugie życie, co nie dla ciebie wydaj dalej – oświadczyła, bo obydwie naczytały się, że ubrań nowych kupować nie należy, bo przemysł tekstylny klimatowi bardzo szkodzi. Że rocznie to miliardy ton CO2 wydziela, a porzucane ubrania świat zaśmiecają. Baba chętnie na to drugie życie przystała, bo przyjaciółka chociaż wnuczkę dziesięcioletnią już ma, to ubiera się modnie bardzo, a jakościowo jeszcze bardziej. I rozmiary niewiele mniejsze od baby ma.

Pokaz mody więc od razu urządziły. Baba z dumą zaprezentowała, że w dżinsy się zmieściła. W markowej fioletowej bluzie się pokazała, co dobrze leżała na niej. Takie baba odczucie miała, że przyjaciółce przykro trochę jest, że ona w te jej ubrania się mieści. Ale gdy do różowej bluzeczki doszła, za nic dopiąć jej nie mogła, chociaż brzuch wciągała.

– Zaraz się pokażę – uspokajała przyjaciółkę, która w pokoju sąsiednim czekała.  Ale to „zaraz” przedłużało się coraz bardziej. Tak bardzo, że w końcu przyjaciółka do przymierzalni wpadła. W momencie takim akurat, gdy guzik od bluzki z impetem odskoczył.

– Oszalałaś, babo? – spytała, a ta, że zaraz gotową będzie, odparła. Ale przyjaciółce mało to widać było, bo pytanie o szaleństwo powtórzyła. I dodała: – Po kiego licha w tę bluzkę po wnuczce mojej się wciskasz?

Tekst i zdjęcia: Kamilla Placko-Wozińska
Zdjęcie główne: pixabay.com

Zamów najnowsze wydanie „Mojej Harmonii Życia”.
W wersji papierowej lub e-wydania!

Dodaj komentarz