31.05 2021
Tydzień Baby – Uspokajająca kalina i bogactwo od stokrotek
– Harmonia domu zakłócona absolutnie jest – przyjaciółka baby, co zgodnie z naturą żyć postanowiła, oświadczyła wizytę składając.
– Że niby coś poczułaś? – baba ironizowała lekko. – Zdolności żadnych nie potrzebujesz, od lat ponad trzydziestu wiesz, że dziad tu też mieszka przecież.
– Ja nie o nim, a o wazonach – wyjaśnienie dziwne padło. – Jak można gałązki bzu i kaliny razem stawiać!? Kalina uspokaja, a bez pobudza, tego pogodzić się nie da.
I zaraz wywód baba usłyszała na temat tego, jak to rośliny oddziaływać potrafią. A że powątpiewała, to eksperyment zrobiły. Z psami pod kaliną pobawiły się trochę i nad staw, co na nim kaczki dzikie są poszły. Obydwa psy u ich stóp usiadły, a Lea, bokserka biała z niepokojem na babę łypała, o co właściwie się rozchodzi. Radośnie jednak na piłeczkę się rzuciła, którą koleżanka podstępnie pod krzak bzu rzuciła.
To i pobawiły się z psami trochę. Gdy nad staw wróciły, Maks najzwyczajniej w świecie zasnął. Lea przysiadła, na babę łypnęła, raz i drugi, a w końcu zniecierpliwiona szczeknęła.
– Widzisz różnicę? Pobudzona bardzo jest – przyjaciółka oceniła. Baba pomruk neutralny wydała. Tematu na szczęście rozwijać nie musiała, bo wzrok koleżanki na klomb padł.
– Ojej, ile stokrotek! W ubiegłym roku tylko kilka tu było – z zachwytem stwierdziła. – To bogactwo zapowiada.
INNE PRZYGODY BABY ZNAJDZIESZ TUTAJ. KLIKNIJ!
Bardzo stokrotki babę zainteresowały, w przeciwieństwie do bzu pobudzającego i kaliny uspokajającej. Nawet koty coś dobrego w małych kwiatkach czują, bo znacznie częściej do nich zachodzą niż do kwitnących krzaków. A koty to ponoć intuicję świetną mają.
– Sądzisz, że na ten przykład coś wygram? – baba nieśmiało spytała.
– No co ty, że plony bogate będą – przyjaciółka radośnie odparła. A i w to baba nie wierzy, bo zimno jest. Coś zielonego na grządkach jej co prawda z ziemi wychodzi, ale co, tego nie wie, bo deszcz dokładnie zmył torebki po nasionach.
Raz jednak chwilę dłuższą pod kaliną postała. Aż dziad się zadziwił, że tak stoi tylko, a ćwiczyć na siłowni pod chmurką zamierzała.
– Ćwiczyłam, a teraz tak uspokajam się trochę – baba wyjaśniła. – W sensie organizm po wysiłku uspokajam.
A miała po czym, bo spotkanie na siłowni przeżyła. Młody tata z synkiem tam był. Szczegółowo chłopcu instrukcję przeczytał, trochę z nim poćwiczył, a potem dziecko na ławeczce posadził i komórkę do zabawy dał.
– Maciuś jestem i mam sześć lat – chłopiec zagaił babę, gdy obok ławeczki przechodziła. – A pani ile…
– Maciek przestań! – ojciec kategorycznie się wtrącił. – Nie wypada pań pytać ile lat mają! Zwłaszcza starszych pań – niepotrzebnie całkiem dodał.
Chłopiec usteczka w podkówkę zrobił. Baba po głowie go pogłaskała celem pocieszenia, bo malec łzy już przełykał.
– Ale ja… ja wcale o lata pytać nie chciałem – ledwo wydukał. I po chwili dłuższej dodał: – A o wagę, bo na tych sprzętach to ćwiczyć można do 140 kilogramów…
