Oszałamiająca wiedza baby i górska wycieczka średnio udana


Babo, nie gap się tak na to krzesło, dzieło to nie jest, a sprzęt pana co pilnuje wystawy – dziad przez zęby wysyczał w Muzeum Guggenheima w Bilbao. I racji wcale nie miał, bo baba na krzesło jako na krzesło patrzyła właśnie, że takie smukłe ładnie by w domu u nich wyglądały. Zaraz jednak znajomością sztuki współczesnej się popisała, tak, że dziad aż zaniemówił z wrażenia. Wywód cały o sztuce konceptualnej mu zrobiła.

– Skąd ty to wiesz? – zdumiony spytał.

– Wszyscy chyba to wiedzą – baba odparła i o rzeźbie „Maman” Louise Bourgeois, dziewięciometrowym pająku opowiedziała.

Prawda taka była, że baba książkę Dana Browna „Początek” czytała właśnie, co się głównie w Muzeum Guggenheima dzieje. A jak nikt nikogo nie zabija, to bohater o dziełach z przewodnikiem komputerowym dyskutuje. I mądrości różne wymieniają, co to je baba zapamiętała. Niektóre przynajmniej.

Hiszpańskie wakacje do końca się babie zbliżają, zaraz do pakowania powrotnego przystąpić musi. Ale udanymi bardzo były. Dziad ją po kościołach pooprowadzał i historie ciekawe opowiadał. Miłych ludzi poznali, co też w Asturii wypoczywali. Hiszpanie głównie to byli. Po angielsku nie mówili co prawda, ale dziad hiszpańskiego trochę sobie przyswoił. Dzieci tylko się śmiały, gdy mówić próbował.

– Patrz babo, polubiły mnie jednak – z dumą oświadczył, gdy siedmiolatka z kartką się pojawiła i informacją, że „concierto” będzie. – Zaproszenie właśnie mi dała. O, vipowskie nawet!

__________________________________________

Podoba Ci się Tydzień Baby?

INNE PRZYGODY BABY ZNAJDZIESZ TUTAJ. KLIKNIJ!

___________________________________________

Zaraz jednak dziewczynka dopisek wskazała, że 5 euro zapłacić trzeba. No to wsparł  dziad młodych twórców i wieczorem z babą w ogrodzie koncertu awangardowego bardzo posłuchali – na perkusję i trzy głosy.

Na wakacjach problem jeden zasadniczo występował – w dniach wolnych od zwiedzania baba na plażę chciała, a dziad w góry. Plaże wygrywały przeważnie, bo dużo ich do zobaczenia było. Pięknych takich, ze skałami i jaskiniami. Raz tylko baba ustąpiła i na wycieczkę górską się z dziadem udała. Łagodnym szlakiem sobie szli, widoki podziwiali, konie i krowy na zboczach pasące się też, ale dziadowi mało było.

– Chodź babo, na tę górę się wdrapiemy – zaproponował. A babę dreszcz niemiły przeszył, bo wąska ścieżka stromą bardzo była, co przy jej lęku wysokości źle skończyć się mogło. Stanowczo więc wspinaczki odmówiła. Dziad nalegał jednak bardzo.

– Dziadzie, nie i koniec. Nie dam rady – baba nie ustępowała.

– Ależ dasz radę! – dziad też nie odpuszczał. I na dowód górę wskazał: – Zobacz tylko jak te krowy świetnie sobie radzą…

 Tekst: Kamilla Placko-Wozińska

Moja Harmonia Życia – czytaj najnowszy numer!

Dodaj komentarz