Nadmiar much i niedobór szczawiu


Polepszyło się u baby, ale nie jej. Koniom się polepszyło. Much nomen omen końskich tyle jest, że dotąd prawie ze stajni wychodzić nie chciały, no to prezent dostały. Kulę specjalną co się nagrzewa, owady wabi pod baldachim, a tam pojemnik z wodą czeka. Koniec much jest taki, że się topią.

Refleksja taka babę naszła, że to bardzo niehumanitarna śmierć jest, ale z drugiej strony te, które giną na lepach też straszną mają. Przez chwilę tylko baba współczucie muchom okazywała, bo zaraz coś głośno zabzyczało jej przy uchu. Ręką machnęła, ale nic to nie pomogło, a nawet gorzej było, bo poczuła, że to coś we włosy jej się wplątało i w kierunku czubka głowy się przemieszcza.

– Dziecko, chodź szybko, bo coś mi po głowie chodzi! – pomoc wezwała.

– Za chwilę – odpowiedź padła. I ta chwila to do wieczora trwała prawie, ale baba wołania nie ponawiała, bo mucha wyzwoliła się sama, a najważniejsze, że baby nie ukąsiła, bo owa uczuloną jest i przy okazjach takich cierpi bardzo. Urażoną tylko się poczuła, że dziecko w potrzebie nie pomogło.

– Szczęście miałaś, a ja pecha – przyjaciółka oceniła, gdy pożalić się zadzwoniła, że chłodnik jej się nie udał.

Wszystko jak należy zrobiła, a gdy na końcu maślankę wlewała, że owa zieloną jest zobaczyła.

__________________________________________

Podoba Ci się Tydzień Baby?

INNE PRZYGODY BABY ZNAJDZIESZ TUTAJ. KLIKNIJ!

___________________________________________

– Że szczęście mam, najpierw pomyślałam – opowiadała – bo na śmierć zapomniałam, że do chłodnika szczaw dodajesz. Ale w maślance go nie było, a pistacje, co zupę całą zepsuły. A tyle się naciupałam botwinki, koperku, szczypiorku, rzodkiewek, ogórka i jajek też…  No nic, ty mi babo chłodnik zrobisz, jak przyjadę.

Ale baba nie zrobi, bo chłodniki zarzuciła, gdy na sąsiedniej łące zamiast szczawiu domy wyrosły, bo czasy takie nastały, że wieśniakiem każdy zostać chce. Jedna nowa sąsiadka pytała nawet, gdzie tu szczaw znaleźć. A jak usłyszała, że chyba nigdzie, ucieszyła się nawet:

– To i dobrze, przecier w sklepie kupię, mąż takie ekologiczne pomysły ma, żeby samemu zbierać, a kto ma na to czas…

Jak baba rozmowę z przyjaciółką skończyła obietnicą żurku zamiast chłodnika, dziecko się pojawiło.

– No to babo opowiadaj teraz, jakie to pomysły nowe masz – pociecha wygodnie w fotelu zasiadła.

– Ja? – baba się zadziwiła. – A niby w jakiej sprawie?

– Nie wiem w jakiej, ale sama się chwaliłaś – po tych słowach oczy baby zdumienie okazały, więc dziecko dodało: – No aż krzyczałaś, że coś ci po głowie chodzi…

Tekst: Kamilla Placko-Wozińska

Moja Harmonia Życia – czytaj najnowszy numer!

Dodaj komentarz