Kłopoty facetów z kosmetykami i utalentowany szczeniak


To pewnie podświadomość zadziałała – baba postępek partnera córki przyjaciółki skwitowała. Zamieszkali właśnie razem (chwilowo podobno, wskutek perturbacji lokalowych) i problemy się zaczęły. Zakupy facet zrobić miał, to go partnerka o szampon poprosiła. Odżywkę pokazała, że taki sam ma być, zielony. No i był zielony, tyle, że płynem do mycia naczyń się okazał. – Albo świadomie pokazuje, że w tym nowym rozdaniu, jej miejsce w kuchni jest.

Analizowały ów związek, gdy syn przyjaciółki z plecakiem się pojawił, bo z obozu wrócił właśnie. Gdy trampki zdjął oczom ich prawie czarne stopy się ukazały.

– Nie są brudne, od słońca spalone – wyjaśnił. – Tak to już na desce jest, że w nogi najbardziej daje.

– No przecież różne kremy z filtrami ci dałam – matka się oburzyła.

– Ale na żadnym, że do stóp jest nie było napisane…

Wyszło na to, że faceci to ogólnie z kosmetykami sobie nie radzą. Jak baba raz krem w prezencie koleżance kupowała, młodego sprzedawcę o 50 plus poprosiła, a ów 60 plus podał.

– 50 plus miało być – grzecznie się odezwała.

– Gołym okiem przecież widzę, że pani więcej ma – mało grzecznie odparł.

__________________________________________

Podoba Ci się Tydzień Baby?

INNE PRZYGODY BABY ZNAJDZIESZ TUTAJ. KLIKNIJ!

__________________________________________

Więcej niż o facetach baba o psie z przyjaciółkami rozmawia teraz. Nowy w domu spustoszenie sieje jak na chwilę z oka go z spuścić. Kabel od komputera przegryzł, miotłę na czynniki pierwsze rozebrał, a jak pilota w pyszczek wziął to i telewizor włączył, co babę do zawału doprowadziło prawie. Sama w domu była wówczas, a nagle głosy z pokoju dużego ją dobiegły…

Gdy baba Wolfa odbierała, właścicielka z dumą doniosła, że szczeniaki w domu nie załatwiają się wcale. O czwartej rano do ogrodu je z matką zabiera, gdzie dzień cały spędzają. No to szczeniak w domu nowym babę o czwartej budzić zaczął. Szybko jednak spać dłużej się nauczył, a baba o czwartej budzić, bo też zdolną jest… Kwiatki też lubi bardzo, do sarenek dołączył ostatnio, co róże babie obgryzają.

Opowiadała baba o wyczynach tych sąsiadce w sklepie. Doszła właśnie do tego jak w nocy zamek błyskawiczny błyskawicznie z materacyka otworzył i pokrowiec zdjął, gdy klientka jedna zainteresowała się malcem bardzo.

– A ile ma lat? – spytała.

– Lat? – baba się zadziwiła. – Miesięcy raczej…

Dodać właśnie miała, że dwa, gdy pani z uznaniem głową pokiwała:

– To niesamowite! Bardzo zdolny manualnie musi być ten pani wnuczek…

Tekst: Kamilla Placko-Wozińska

Moja Harmonia Życia – czytaj najnowszy numer!

Dodaj komentarz