Bliżej przyrody, czyli emigracja wewnętrzna baby


Na emigrację wewnętrzną baba się po wyborach udała. Polityki żadnej w telewizji nie ogląda, radia ulubionego co stale o niej mówi słuchać też przestała. Filmy jedynie włącza podczas kuchennych robót. O miłości głównie i tylko takie co się dobrze kończą.

Na pogodę jako jedna z nielicznych nie narzeka, bo podlewanie ogrodu jej odpada.

– Pięknie dziś jest! – baba w sklepie ulewę kolejną skwitowała, na złe spojrzenia działkowców nie zważając.

Sąsiadka tylko radość jej podzieliła, a sąsiad zaraz ocenił:

– Oj, baby i z czego cieszyć się tu można? Jeszcze z tydzień tak popada, a gnić wam w tych ogródkach zacznie…

– Rolnicy tak już mają – pan z działek do rozmowy się włączył. – Albo za sucho, albo za mokro, nigdy zadowoleni nie są. Zaraz odszkodowań żądać zaczną.

Szybko baba sklep opuściła, bo dyskusja niebezpiecznie w stronę polityki się kierowała, co emigrację jej zakłócić mogło. Koty sprawdzić poszła, bo bacznie ich dogląda ostatnio. Takie kochane niby, tulą się, mruczą, a jak tylko z oka je spuścić zaraz czegoś do zabicia szukają. Na liście uratowanych dotąd gołąb (robota dziada) i sójka jest. Listy ofiar sporządzić się nie da, ale na wycieraczce często łuski i części bliżej niezidentyfikowane znajduje.

– Żadna to wdzięczność nie jest – baba zaprotestowała, gdy przyjaciółka przekonać ją próbowała, że Rudolf i Vincente w ten sposób dziękują jej za opiekę. –  Same ryby zjadają, łuski zostawiając jedynie. Nadzieję tylko mam, że to nie są te małe amury, co je bratanek wpuścił. Urosnąć miały i staw oczyszczać…

__________________________________________

Podoba Ci się Tydzień Baby?

INNE PRZYGODY BABY ZNAJDZIESZ TUTAJ. KLIKNIJ!

__________________________________________

Ambicje mordercze Rudolf coraz większe ma. Bliska zemdlenia baba była, gdy dziad ją do okna zawołał. Rudolfa obserwował, jak w stronę bociana przyczajony się skradał.

– Przepłosz je, jeszcze tym dziobem coś mu zrobi – baba poprosiła.

– Koty nie mają dziobów a pyski – dziad spokojnie wyjaśnił. – I nie martw się, taki bocian sobie poradzi.

Na szczęście nie musiał, sam odleciał i kot go raczej nie postraszył, bo wraca codziennie.

W rodzinie zarówno dwu jak i czworonogów poruszenie nastąpi niedługo. Nowy domownik przybędzie. Wolf ma na imię i szczeniakiem owczarka niemieckiego jest. Dziad niepokoi się trochę czy jego Lea jako zdrady psa drugiego nie odbierze.

– Nie, ucieszy się na pewno – baba uspokoiła. – Ja to się raczej o Wolfa martwię, wszyscy tylko Leę pieszczą, Lelusia do niej mówią. Czy ktoś tak szczeniaka pokocha?

– Ja z tym problemu nie mam – dziad odparł. – No pomyśl, babo. Ty jesteś, dziecko i Lea, a ja was równo kocham…

Tekst: Kamilla Placko-Wozińska

Moja Harmonia Życia – czytaj najnowszy numer!

Dodaj komentarz