Tydzień Baby: Zakupy czasu inflacji i darmowe całkiem


Babo, ty na słoneczko wyjdź sobie, jak psy i koty, czy choćby gołąb – dziad narzekania owej skwitował. – A nie w nerwy sklepowe popadasz stale. Zwierzęta mądre są, wiedzą, że zaraz te ostatnie dni słoneczne się kończą.

– Nie takie mądre znowu, łącznie z Leą twoją – baba odparła. – Gołąb może jedynie, bo dach samochodu wybiera, gdzie wygrzewać się lubi.

Awanturę jedną przy okazji baba przypomniała, co dziad ją wywołał. Najpierw bawił się świetnie, gdy baba begonie podlewając kota nie zauważyła, co pod pieńkiem spał w najlepsze i przemoczony do włoska ostatniego wiał w popłochu. Ale gdy strumień z węża baba na rabatkę skierowała i kąpiel słoneczną bokserki w wodną zmieniła, dziad od razu śmiać się przestał. Że gdzie oczy baba ma, pytał. Że nierozsądna całkiem jest i nieodpowiedzialna, bo Lelusia szoku doznać mogła.

Ledwo baba podlać zdążyła i kot i pies na miejsca swoje wrócili, stąd wniosek baba wysnuła, że stwory za bystre nie są. Gołąb za to przylatuje i bezpiecznie na aucie bratanka siada. A jak samochodu nie ma, kółko robi i odlatuje, na inny nie usiądzie, jakby wiedział, że z szarością tak ładnie się komponuje.

W sklepach baba natomiast serię taką miała, co ją w nerwy wprawiła. Najpierw jak karmę dla psów kupowała, ta droższą się okazała.

– Jak to? Od wczoraj o 3 złota zdrożała? – baba się zdumiała.

– Trzeba było wczoraj kupić – sprzedawczyni rezolutnie odpowiedziała. I dodała: – Radzę zakupów do jutra nie odkładać…

Na pocieszenie więc baba placek wzięła jeszcze.

– Daj mi też kawałek – następna w kolejce pani do ekspedientki znajomej się zwróciła.

– Babkę lepiej weź – koleżanka zza lady poradziła na obecność baby nie zważając. – Świeżutka, a placek przedwczorajszy…

Gorzką pigułkę baba przełknęła, bo do kłótni w sklepach nie nadaje się raczej. Przez myśl jej przeszło jedynie, że znajomości wszędzie mieć trzeba, a zakupy najlepiej na wsi swojej robić. Dowód tego dnia następnego miała.

– Ojej, nie ma pieczarek – rozczarowana do właścicielki się odezwała. – A zupę zrobić chciałam.

– Wycofałam ostatnie pudełko, bo za ładne już nie są – sprzedawczyni odpowiedziała. – Mogę ja pani dać za darmo, na zupę coś tam się wybierze.


INNE PRZYGODY BABY ZNAJDZIESZ TUTAJ. KLIKNIJ!


Baba się ucieszyła, a pani na zaplecze wyszła.

– Naprawdę za darmo wziąć mogę? – baba się upewniła, gdy pudełko na ladzie się pojawiło. No to podziękowała grzecznie i gdy sklep opuszczała nowa klientka się odezwała:

– Pani poczeka na mnie, dwa słowa zamienić chciałam…

Obca to całkiem kobieta była i żaden pomysł do głowy babie nie przychodził czego też chcieć może.

– Może jeszcze czegoś pani potrzebuje? – pytanie dziwne przed sklepem padło. A widząc wzrok zdumiony baby wyjaśniła: – To kupię pani, dzisiaj dzień dobroczynności jest…

Zamów najnowsze wydanie „Mojej Harmonii Życia”.
W wersji papierowej lub e-wydania!

Tekst i zdjęcia: Kamilla Placko-Wozińska

Dodaj komentarz