Tydzień Baby: Wągiel z kopalni jedzie! We mgle…


Babie mowę całkiem odjęło. Dziad wydukał tylko uradowane: Naprawdę? Mama baby ze szczęścia wnukowi na szyję się rzuciła, a bratanka duma rozpierała, że bohaterem domu został właśnie. Po wielu tygodniach bezskutecznych internetowych starań, stanął w drzwiach i radośnie obwieścił:

– Wągiel z kopalni jedzie!

Zaraz jednak wyjaśnił, że na razie do punktu dystrybucji nasze dwie tony jadą i teraz transportu do domu szukać musi. Sporo zazdrości na Facebooku wywołał informacją, że auta odpowiedniego potrzebuje. Wielu kolegów radziło żeby ochrony też poszukał jak towar tak cenny wiózł będzie. Bo to polski węgiel jest, czyli ten co się pali w przeciwieństwie do australijskiego na ten przykład.

Radość z węgla z przygotowaniami do dnia Wszystkich Świętych się zbiegła. Jak w telewizji powiedzieli, że wizyty na grobach bliskich droższe znacznie w tym roku są, to dziad w zadowolenie popadł nawet, że oszczędności większe będą, bo od lat mama baby sama wiązanki robi, więc kupować ich nie muszą. Pogodą też dziad się zachwycał, że ciepło tak i te mgły codzienne atmosferę robią jeszcze.

Babie też mgły owe podobały się bardzo, ale na spacerach jedynie, bo samochodem teraz ze wsi wyjechać trudno, zwłaszcza rano, a na wczesną porę szykowanie grobów zaplanowali celem tłumów uniknięcia.


INNE PRZYGODY BABY ZNAJDZIESZ TUTAJ. KLIKNIJ!


Nie tylko droga do miasta ciężką była. Nad cmentarzem mgła równie gęsta co na wsi się unosiła.

– Za nic do grobu taty nie trafimy – baba bezradnie ręce rozłożyła na środku alejki stając. – Pamiętam, że przy dużym modrzewiu skręcić w lewo należy, ale żadnego drzewa nie widać przecież. Może to nawet nie ta alejka jest?

Pomyślała baba, że przyjaciółka lepszy chyba sposób ma, bo ona nazwiska na nagrobkach zapamiętała i wie, że zaraz za Zawadzkim grób teścia jest. Nie zdążyła baba refleksją ową z dziadem się podzielić, gdy ów za rękę ją złapał, że jeszcze parę kroków, a w drzewo wejdzie. A jak do niego podeszli, modrzewiem się okazało. Tym przy którym skręcić należało…

Przyjaciółka baby też kłopoty na cmentarzu miała. Trzy razy alejki z mężem zmieniali, już poddać się zamierzali, gdy owa wykrzyknęła:

– Grób taty znalazłam!

– Gdzie? – mąż oczy we mgle wytrzeszczał.

– No tu, nie widzisz? Zawadzki…

– Jak to? – głos obcy całkiem za plecami pary się odezwał. I pytanie dziwne zadał: – Kim pani jest właściwie?

Przyjaciółka przedstawić się właśnie zamierzała, choć nie bardzo wiedziała dlaczego, gdy starsza pani dodała:

– To przecież grób męża mojego jest…

Zamów najnowsze wydanie „Mojej Harmonii Życia”.
W wersji papierowej lub e-wydania!

Tekst i zdjęcia: Kamilla Placko-Wozińska

Dodaj komentarz