Tydzień Baby: W trosce o węgiel i wizerunek


Wzrok dziada taki był, jakby babę na miejscu wyeliminować chciał, tak ostatecznie. Ale owa powstrzymać się nie mogła. Pięknem jesieni wszyscy się zachwycali i obrazów co na wystawie w okolicznościach przyrody takich się znalazły. Artyści, którzy wieś pobliską na miejsce życia i twórczości wybrali o dziełach swych opowiadali, a goście pytań wiele mieli. To i baba do malarza podeszła.

– Przepraszam, a czym tu państwo opalacie? – spytała. I to dziadowi nietaktowne takie się wydało, jakby sam sąsiada innego o grzyby chwilę wcześniej nie pytał. Nie wspomniawszy nawet, że baba to w tym sezonie zbiory lepsze miała.

A opał to temat aktualny bardzo jest. Baba wzruszoną rodzinę w telewizji widziała, która na meczu żużlowym paletę ekogroszku wygrała. Bratanek baby o urodzinach przyjaciela opowiadał, że dziewczyna taka była, co wszyscy faceci z nią gadać chcieli.

– Ładna taka? Czy mądra może? – baba dopytywała.

– Zwyczajna, ale o wujku opowiadała, że skład opału ma – bratanek odpowiedział. – I zdjęcia węgla pokazywała…

Ze zdjęciami to też problem jest. Na wycieczce do Egiptu o fotkę na tle piramidy Cheopsa miła pani poprosiła. No to baba zrobiła i telefon oddać chciała.

– Jeszcze jedną poproszę – nowa koleżanka zaprotestowała. A potem kolejnych pięć chciała. Zdziwiło to babę, bo piramida stała jak stała, modelka też.


INNE PRZYGODY BABY ZNAJDZIESZ TUTAJ. KLIKNIJ!


– Dziękuję bardzo – po sesji powiedziała. – Kiedyś to jedno ujęcie wystarczyła, a teraz to i z dziesięciu czasami zdjęcia do pokazania wybrać się nie da…

Baba to z wyborem oprawek do okularów problem miała. Na tych do patrzenia w dal laptopa postawiła i zepsuła je całkiem. Nowe więc zamówić musiała. U optyka na szczęście klientki życzliwe były, co doradzać chciały. Z piętnastu trzy oprawki do finału ścisłego przeszły. Kolory ich baba dokładnie obejrzeć chciała, więc okulary swoje do oglądania z bliska nałożyła. Pierwszą parę do rąk wzięła, gdy doradczyni zaprotestowała:

– Tylko nie te!

– Jak to? – baba się zadziwiła. – Przecież to pani je wybrała.

– Nie te, co je pani mierzy właśnie. Strasznie pani wygląda…

Najbardziej jednak wizerunek przyjaciółki baby ucierpiał, co nowa na wsi jest. Takiej z tytułami naukowymi, dyrektorskimi stanowiskami. Od kilku dni babę informowała, że w domu muszki owocówki ma, a te najchętniej na głowie synka jej siadają. Owoce już na tarasie trzyma tylko, a walki wygrać nie może.

– Wygrałaś? – baba spytała kolejne połączenie odbierając.

– Przeciwnie, kompromitacja była – odpowiedź smutna padła.

Sąsiadka przyjaciółkę odwiedziła, gdy ta owocówkę na brwi syna zauważyła i gazetą odgonić ją próbowała.

– Co pani robi? – sąsiadka zdumienie okazała. – Papierem pani wszy nie zniszczy…

Zamów najnowsze wydanie „Mojej Harmonii Życia”.
W wersji papierowej lub e-wydania!

Tekst i zdjęcia: Kamilla Placko-Wozińska

Dodaj komentarz