Tydzień Baby: Światowe życie baby


Świetnie wyglądasz, nie zmieniłaś się wcale – spotkana w pociągu koleżanka z czasów studenckich skłamała.

– Ty też – baba skłamała tylko trochę, bo koleżanka acz zmieniła się nieco, nadspodziewanie dobrze wyglądała. A na wzajemne pytanie co słychać, baba o suszy opowiedziała i że podlewanie codzienne ma. Truskawek zaś zwłaszcza, bo to pierwsze w jej życiu, co jak obrodzą własnymi będą. Ale jak usłyszała, że torebkę piękną koleżanka z Paryża przywiozła, zrozumiała, że o życiu światowym opowiadać należy raczej. Szczęśliwie tak się złożyło, że i baba takie w tygodniu minionym wiodła. W stolicy na spotkaniu ważnym była, w teatrze na jubileuszu przyjaciela i nawet w salonie poetyckim, co w galerii sztuki się mieścił.

Jako, że z zamieszkania i charakteru taką trochę wiejską babą ostatnio jest, problemów jej to nastręczyło trochę. Zwłaszcza ten salon poetycki. Zdjęcia ze spotkań wcześniejszych obejrzała i w panikę wpadła. Na wszystkich panie w sukienkach były, a baba nie posiadała żadnej. Ale skoro do stolicy się wybierała, zaraz na pomysł wpadła, że w oczekiwaniu na pociąg powrotny w Złotych Tarasach kupi.

W tej Warszawie to nic babie nie szło. Najpierw pociąg bardzo się spóźnił, ale taksówek na postoju dużo na szczęście było i to takich, co za normalne pieniądze wożą. Pozornie jednak tylko.

– Mokotów? Nie pojadę, chyba że za pięć dych – pierwszy z taksówkarzy oświadczył. – Na cenę umowną jechać jedynie możemy.


INNE PRZYGODY BABY ZNAJDZIESZ TUTAJ. KLIKNIJ!


Zadziwiła się baba, bo Mokotów niczym strasznym ani odległym nie wydawał się jej dotąd, ale taksówkarz zapewnił, że t a m na licznik nikt nie pojedzie.

– Na Mokotów? W życiu – drugi w kolejce słowa pierwszego potwierdził. No to baba zapłaciła.

Wskutek opóźnień wszystkich do pociągu powrotnego dwadzieścia minut zostało, gdy baba z myślami się biła czy kieckę kupić zdąży. Że musi, do wniosku takiego doszła, bo inaczej nie ma w czym na salonach wystąpić i w teatrze też. No to biegiem do sklepu wpadła, sukienkę pierwszą co jej w oko wpadła chwyciła i w minutę przymierzyła. Po dziesięciu z zakupem wychodziła, a pan jeden z podziwem na babę łypnął.

– Szkoda, że żona moja akcji tej nie widziała – westchnął. – Godzinę już prawie bluzki mierzy…

Wyszło na to jednak, że koleżanka bardziej światowe życie ma. W operze w Mediolanie była, a w przyszłym tygodniu z mężem prezesem do Londynu na konferencję się wybiera. Dziad też leci, ale do Leeds, tyle, że o ewentualnym zabraniu baby nie wspomniał nawet.

– Cudownie być taką młodą, aktywną emerytką – koleżanka oceniła. – W dodatku pociągami taniej podróżować można. A wiesz, Baśka przepłaca, żeby konduktor nie wiedział ile lat ma. Ja to nawet lubię, gdy się dziwi, że ja już po sześćdziesiątce…

Na te słowa jakby spod ziemi konduktor wyrósł.

– O, seniority – na widok biletów jakby się ucieszył i o dokumenty poprosił.

– W życiu bym nie powiedział, że pani lat tyle ma – do koleżanki się uśmiechnął.

Baba w tym czasie portfela w torebce przepastnej szukała.

–  Niech pani nie szuka – uspokajająco do baby się odezwał. – Pani pokazywać nie musi…

Tekst i zdjęcie: Kamilla Placko-Wozińska

Zamów najnowsze wydanie „Mojej Harmonii Życia”.
W wersji papierowej lub e-wydania!

Dodaj komentarz