Święta w oczy zaglądają, a piłka wypada z gry


Sklepy babę denerwują i przyjaciółka też, co z gwiazdą betlejemską się pojawiła. Ładny kwiat co prawda był, ale dla baby wyrzutem sumienia się okazał. Że święta zaraz będą, a u niej nic zrobionym jeszcze nie jest.

Jak tak się baba po domu rozejrzała, to zaraz pomyślała, że porządków dużo robić trzeba, że raz w roku na ten przykład klosze i żyrandole wyczyścić należy. Że dziad na drabinę wejść musiał będzie, bo ona lęk wysokości ma.

– Tak mi do głowy przyszło właśnie, że w tygodniu przyszłym za sprzątanie brać się trzeba, bo czas już goni – baba zagaiła delikatnie.

– No trzeba – dziad niespodziewanie całkiem rację jej przyznał.

– To na początek lampami zajmiesz się może – baba kuła żelazo póki gorące, a właściwie tak jej się zdawało tylko, bo dziad odparł zaraz:

– Nie mogę, do Monachium na tydzień cały lecę…

Babę aż zapchało, że jak są święta, to nauka poczekać trochę może przecież i niech dziad po nich bada sobie do woli. Zwłaszcza, że w takiej średniowiecznej sztuce nic zmienić się przez te parę tygodni nie może.

No i została baba sama z porządkami, a tu pierniki i pierniczki piec trzeba jeszcze, bo jak jej Facebook przypomniał w roku ubiegłym już je miała. A i o prezentach pomyśleć należy. Zastanawiała się właśnie jaką kolejność działań przyjąć gdy w markecie koleżankę spotkała.

– Ale tu pięknie! – owa się odezwała. – Jak ja tę atmosferę świąteczną lubię…


INNE PRZYGODY BABY ZNAJDZIESZ TUTAJ. KLIKNIJ!


– Ja nie, przypomina mi tylko jakie tyły w przygotowaniach mam – baba odparła.

– Ja też – koleżanka wyznała. – Pierniki zamówiłam co prawda, ale nie wiem jeszcze jaki catering wybrać…

Taka to niesprawiedliwość świąteczne wystąpiła. Jeden temat tylko przesłonić ją mógł. Piłka nożna. Jak już wyszło na to, że osiągnięcia reprezentacji naszej dzielą się na porażki zwycięskie i porażki porażkowe, kibice w większości w zachwyt nad tą drugą popadli. Że niech ktoś teraz powiedzieć spróbuje, że nasi grać nie potrafią… I źle reagują bardzo jak ktoś jednak spróbuje.

Baba zaskoczoną była, że o mistrzostwach nawet dwie starsze panie w pociągu dyskutowały.

– Dwa kopnięcia i po piłce było. Mówię pani, ręce opadają…

– Ciekawy jestem o jakiej akcji tak panie rozmawiają – nieco agresywnie kibic z siedzenia sąsiedniego się odezwał.

– O beznadziejnej opowiadam – pasażerka westchnęła, a młodzian aż poczerwieniał ze złości. Zaraz usłyszał jednak: – Jak to wnuczek mój piłkę nową do stawu kopnął…

Pobierz najnowsze wydanie Mojej Harmonii Życia!

Tekst i zdjęcia: Kamilla Placko-Wozińska

Viva Zioła! Sprawdź!

Dodaj komentarz