Tydzień Baby: Kobiety na traktory, a dziadowi arbuzy rosną


Szczęść Boże, dobra kobieto – miastowy rowerzysta do przyjaciółki baby zagaił. – Poczekaj chwilę, kolega zaraz dojedzie, chcę żeby to zobaczył…

Rowerzysta tak dziwnie się odezwał, bo nie rozpoznał, że koleżanka też miastowa jest. Traktor go zmylił, którym trawę na poboczu kosiła.

– A co takiego zobaczyć ma? – przyjaciółka się zadziwiła.

– No, ciebie na traktorze, myślałem, że faceci tylko na nich jeżdżą – wyjaśnienie padło. – A tu u was na wsi równouprawnienie takie się zrobiło.

– U mnie nie – zdecydowanie traktorzystka odparła. – Staremu kluczyków nie daję, bo to nówka prawie.


INNE PRZYGODY BABY ZNAJDZIESZ TUTAJ. KLIKNIJ!


Prac u baby dużo ostatnio, ale traktor atrakcją tak dużą jest, że każdy do roboty na nim się pali. Że to od spa widać lepsze, bratanek ocenił, tak kobiety na traktory się garną.

Z podlewaniem gorzej jest. W baby gestii wyłącznej pozostaje.

– Trzeba zraszacz wahadłowy kupić, przestawiać go tylko będziesz i ogród sam się podleje – bratanek poradził, ale wzrok dziada na dźwięk słowa „kupić” zobaczył, więc dodał zaraz: – Z dzieciństwa pamiętam, że mieliśmy taki. Poszukam może…

I znalazł, gdzieś w starej stodółce. Nawadniacz ów jak sprzęt muzealny wygląda, ale podlewa świetnie. Teraz to baba przestawia go tylko i czasu więcej ma, co by na ten przykład kurom zielone zebrać. Bo owe dzielnie bardzo się spisują. Dziewiętnaście ich baba ma (dwadzieścia być miało, ale jedna kogutem się okazała), a po osiemnaście jajek dziennie zbiera, co wynikiem świetnym podobno jest. Bratanek tylko zadowolonym nie jest. Mówi, że monitoring w kurniku założyć trzeba, żeby tę jedną co nie znosi zidentyfikować.

Tylko do arbuzów dziada woda nie dochodzi, a one dumą jego wielką są.

– Podobno arbuzy niesamowicie rosną? – dziecko co z Niemiec zadzwoniło spytało.

– Rosną, już prawie jak pudełko zapałek są – baba zgodnie z prawdą powiedziała.

– Babo o arbuzy pytam, nie brzoskwinie – pociecha wierzyć jakoś nie chciała, bo dziad wcześniej dużo jej naopowiadał. No to baba zdjęcie okazów największych wysłać jej musiała.

Też babę do traktora ciągnie, ale jak już przyjaciółka z niego zsiadła, wszystko skoszonym zostało. Że drogę baba wyrówna, postanowiła. Pługiem, którym gdy zima prawdziwa jeszcze kiedyś nastanie, odśnieżać będzie można. I obiektywnie przyznać trzeba, że świetnie babie poszło.

– Widziałeś? Droga jak stół nie przymierzając – z dumą bratankowi oświadczyła, a ów z zachwytem głową pokiwał.

– Faktycznie, dobrze wyszło – ocenił, a baba aż pokraśniała z radości. Ale dodał zaraz: – Widać, że traktor obciążenie wielkie miał…

Tekst i zdjęcie: Kamilla Placko-Wozińska

Zamów najnowsze wydanie „Mojej Harmonii Życia”.
W wersji papierowej lub e-wydania!

Dodaj komentarz