Tydzień Baby: Jak baba bez środków w świat rusza


– A  po co pani teraz filtry trzydzieści i pięćdziesiąt nawet? – ekspedientka zdumiona spytała. – Słońce ledwo co grzać zaczęło.

Ale babie potrzebnymi bardzo były, bo na wakacje wybiera się właśnie. Takie wakacje życia to być mają, bo baba z przyjaciółkami do Ugandy leci. Nieprzygotowana całkiem, chociaż kremy ochronne nabyć w końcu się udało. I test niezbędny przed wylotem zrobić też.

Spraw do załatwienia tyle baba miała, że każda z dób wyjazd poprzedzających za krótką była. Za krótko zaś zwłaszcza urzędy różne i banki pracowały. A jak już, już wydawało się, że może jakoś baba zdąży ze wszystkim, kurki młode przyjechały, co opieki szczególnej i karmy specjalnej wymagają. No i urządzenia odpowiedniego kurnika nowiutkiego.

Najbardziej czasochłonne jednak załatwianie spraw ukraińskich było. Bardzo życzliwi wszyscy w urzędach i bankach byli, ale nic przyspieszyć nie mogli. W kwestii peseli najbardziej dokuczliwe to było, ale co zrobić jak stanowisko jedno gmina dostała tylko. Katia z Charkowa w każdym razie swojego peselu na pamięć już się uczy.


INNE PRZYGODY BABY ZNAJDZIESZ TUTAJ. KLIKNIJ!


I Katii i Zorianie z Żytomierza polskie konta bankowe też udało się założyć. Chociaż nie mają na nich nic, radość wykazały obydwie, że takie trochę normalne życie się zaczyna. Trochę, bo na łączach cały czas z bliskimi w kraju są, skąd wieści smutne dochodzą.

Jak już babie się wydało, że sprawy podopinane są na guzik przedostatni przynajmniej, w portfel swój zerknęła na dobę przed lotem. I zamarła. Karta jej płatnicza wraz z końcem marca ważność straci, a baba w Ugandzie bez środków zostanie.

– Dziadzie, do banku pędzę, może zdążę jeszcze – spanikowana za torebkę chwyciła.

– Jakbyś spraw swoich lepiej pilnowała, przy okazji Zoriany kartę załatwić mogłaś – dziad pouczył w większe jeszcze nerwy babę wpędzając. Zaraz jednak zrehabilitował się trochę, bo poradził: – Do skrzynki lepiej najpierw pędź, oni karty zwykle wcześniej przysyłają.



I rację miał. W skrzynce koperta ze znajomym logo banku spokojnie leżała. Zaraz baba namacalnie obecność karty stwierdziła i spokój na nią spłynął. Nie na długo jednak, bo do sklepu się udała celem zakupu drobnego dzięki któremu kartę nową aktywować można.

– Zły pin pani wbiła – ekspedientka poinformowała, a baba zarzekać się zaczęła, że na pewno dobry.

– Jeszcze raz spróbujmy – baba zaproponowała, a sprzedawczyni ostrzegła, że jak trzy razy się nie uda, bank kartę zablokuje. Że lepiej niech baba dobrze sprawdzi.

– Ale ma pani piękne, rzadkie imię! – miła ekspedientka na kartę łypnęła. – Nie spotkałam takiego jeszcze.

– Już takie rzadkie nie jest – baba odparła. – Sama Kamil kilka znam.

– Kamil? – sprzedawczyni jakby się zadziwiła. – A tu napisane jest Zoriana…

Tekst i zdjęcie: Kamilla Placko-Wozińska

Zamów najnowsze wydanie „Mojej Harmonii Życia”.
W wersji papierowej lub e-wydania!

Dodaj komentarz