Tydzień Baby: Czas powideł, grzybów i przygoda na basenie


Powidła pierwsze w życiu robię – przyjaciółka co na wsi nowa jest oświadczyła.

– Ja w tym roku nie zrobię, wszystkie śliwki robaczywe mam – baba ze smutkiem odparła.

– No co ty, pnia tekturą nie owinęłaś? – koleżanka jakby się zdumiała, a baba jeszcze bardziej, że niby po co.

Sposób taki podobno to jest, że jak tekturę falistą się zastosuje, to robaki w kanalikach owej utkną i do śliwek nie dotrą. Ano, w roku przyszłym babie się przyda. Złość na razie ją ogarnęła, że ta nowa wiedzę większą od baby już ma. A tak niedawno to ona w sklepie ogrodniczym zaskakiwała. Najpierw gdy ozdób na trawnik nowy szukała.

– Łabędzie takie mamy, bocianki, żabki – sprzedawczyni asortyment prezentowała.

– Ale ja bym flamingi chciała – przyjaciółka poprosiła.

– Nie mamy, to nie nasza strefa klimatyczna – ekspedientka zapał ostudziła.

Dnia następnego klientka ponownie w ogrodniczym się pojawiła. Że palmę kupić by chciała, co by sobie na trawniku u niej rosła.

– Nie mamy, to też nie nasza strefa – wzrok sprzedawczyni politowanie wykazał jedynie.

W innych sklepach też przyjaciółka zaskoczyć potrafi. Raz się z babą wybrały po ekspres do kawy na osiemdziesiątkę teściowej. Zalet owego słuchały właśnie, gdy mąż zadzwonił, że koncepcję prezentu zmienić trzeba, bo mamie odkurzacz się zepsuł, co z pięćdziesiąt lat ma chyba.


INNE PRZYGODY BABY ZNAJDZIESZ TUTAJ. KLIKNIJ!


Przyjaciółka grzeczna jest, ekspedienta prezentującego ekspres do końca więc wysłuchała, a potem oświadczyła: – No dobrze, to odkurzacz poproszę…

Gdy już na urodziny dotarli, jubilatka za prezent podziękowała i syna poprosiła, żeby na ten zepsuty okiem rzucił może.

– Mamo, nie warto, on stary już bardzo jest, wyrzucę go i koniec.

– Coś ty, nowiutki, od Helenki dostałam – mama zaprotestowała. Odkurzacz nowiutkim i sprawnym się okazał, klapkę jedną zamknąć tylko wystarczyło.

– No to teraz teściowa odkurzacze ma dwa i nadal żadnego ekspresu – przyjaciółka skwitowała.

– Zawsze jej powidła podarować możesz – baba z nieskrywaną zazdrością podsunęła, zdjęcia słoiczków oglądając.

Ale fotkami imponującymi też się zrewanżować mogła. Bratanek z gór wrócił, skąd grzybów kosz pełen przywiózł. Że to z lasku za domem, baba napisała. Teraz to zazdrość przyjaciółkę wzięła. Ze dwie godziny tak ją baba trzymała, zanim prawdę wyjawiła.

Do nocy baba grzybami się zajmowała, wiedziała więc, że rano na pływalnię wstać jej się nie uda. Że to może i lepiej jak się tam dni parę nie pokaże, pomyślała. Przygodę ostatnio w szatni bowiem miała.

Rzadko baba z kabin do przebierania korzysta, bo sama przeważnie rano w szatni jest. Raz tylko gdy goła całkiem stała, głosy zbliżających się dzieci usłyszała. Szybko więc płaszcz na siebie narzuciła. Bardzo się potem dziewczynki dziwiły, że tak boso i w płaszczu przyszła…

W tygodniu minionym z miłą panią w szatni się spotkały. Owa niezdarnie ręcznikiem się zasłaniając trudny manewr włożenia kostiumu wykonywała.

– Pani się swobodnie przebierze, ja nie patrzę – baba poradziła.

– Pani to może i nie, ale monitoring tu jest przecież…

Zamów najnowsze wydanie „Mojej Harmonii Życia”.
W wersji papierowej lub e-wydania!

Tekst i zdjęcia: Kamilla Placko-Wozińska

Dodaj komentarz