Tydzień Baby: Baba zderza się z techniką, a dziadowi arbuzy rosną…


Jaki to był Tydzień Baby? Tak to jakoś być musiało, że jak baba przestrzeń powietrzną Polski przekroczyła, pogody załamanie nadeszło. Jak więc po pięknej, słonecznej Apulii stopę na ziemi ojczystej postawiła wiatr i deszcz ją powitał i ochłodzenie znaczne. A i zaraz pierwsze żółte liście na drzewach dostrzegła.


Tekst i zdjęcie: Kamilla Placko-Wozińska

Powrót do codzienności w takich warunkach przyrody trudniejszym jeszcze więc był. Dziada tylko radość spotkała wielka. Nie zważając na ulewę, zaraz arbuzy swoje oglądać poszedł.

– Babo, takie jak we Włoszech już są, albo i większe – z dumą poinformował. – Teraz, zdjęcia im rób, a o zapałkach nie zapomnij!

Przytyk to taki był, bo gdy pierwszy arbuz się pojawił, baba go z pudełkiem zapałek sfotografowała, co większym od niego znacznie było. Przyjaciółka baba skomentowała nawet, że to agrest raczej jest… Ale teraz to dziad sukces ogrodniczy ma, bo tych arbuzów z dziesięć już rośnie i agrestu nie przypominają wcale.

Powrót do rzeczywistości zarazem powrotem do cywilizacji był. We Włoszech dziad i baba tak sobie miło mieszkali, że telefony zasięgu nie miały, WiFi nie było, ani telewizora nawet. No to sobie wieczorami książki, papierowe takie czytali, zwiedzania planowali, mapy i zdjęcia oglądali, a baba wygadać się wreszcie mogła, bo dziad jakby słuchał.


INNE PRZYGODY BABY ZNAJDZIESZ TUTAJ. KLIKNIJ!


W kraju za to kłopoty same z techniką ją czekały, a utrudnieniem dodatkowym telefon nowy był. Niby podobny do poprzedniego, ale inny. Zanim się baba zorientowała co gdzie ma dwa dni minęły, a i tak do końca wszystkiego nie pojęła. Na ten przykład nie wie jak funkcję jedną idiotyczną całkiem wyłączyć. Jak baba budzenie ustawia, to telefon sygnałem niby cichym, ale takim, że ją na nogi stawia informuje, że wkrótce alarm się włączy. Informuje tak 12 minut przed czasem…

– Babo, nie bądź jak ta ekspedientka, wystarczy, że budzenie 12 minut później nastawisz i w samą porę wstaniesz – dziad się wymądrzał, ale babie głupie się to wydało całkiem i ryzykowane, że jak będzie trzeba, to ten sygnał delikatny akurat jej nie obudzi.

Porównanie z panią sprzedawczynią, co przykładem tego jak technika z myślenia zwalnia była, krzywdzącym babie się więc wydało.

Paszę dla kur kupowała baba za łączną kwotę 128 złotych. Przed nią pana jednego sprzedawca obsługiwał i stale coś jeszcze dokładał.

– Ja tylko dwa opakowania paszy, to zapłacę może – baba do pani wolnej akurat się zwróciła i 130 złotych dała.

– Dobrze, ale i tak na zwolnienie kasy poczekać musimy – sprzedawczyni się zgodziła i pieniądze wzięła. A wzrok zdumiony baby widząc wyjaśniła: – Pokaże ile reszty wydać…

Zamów najnowsze wydanie „Mojej Harmonii Życia”.
W wersji papierowej lub e-wydania!

Dodaj komentarz