Rudolf przybywa jeszcze przed świętami


Dziecko z Niemiec na dobę wpadło, co to ją wykorzystało należycie. Babie w pierniczków dekorowaniu pomogło, choinkę nabyło i ustroiło, a także porządków nieco zrobiło. Z nadzieją więc baba w przyszłość świąteczną spojrzała. Że może jakoś z przygotowaniami zdążyć się uda.

W tym celu z porady z pisma kobiecego skorzystała, żeby sobie wszystko co zrobić trzeba na karteczce spisać i na dni robotę rozłożyć. Z godzinę planowanie takie jej zajęło, ale z efektu zadowoloną bardzo była. Dziadowi pokazać zamierzała jak to świetnie zorganizowaną jest, gdy kartka zniknęła całkiem.

– Na pewno nie brałeś? – zdenerwowana lekko spytała. – Pewna jestem że na stoliku ją zostawiłam.

– Ze stolika nic nie brałem – dziad zapewnił i dodał zaraz: – Ale pod nim papiery leżały co je nowy podarł, w kominku je więc spaliłem.

Nowy to kot jest z przeszłością trudną. Sierotka znaleziona przez dobrych ludzi gdzieś na wsi. A jemu to baba wszystko wybaczy, gdy tak oczkami smutnymi łypie na nią. Rudolfem go baba nazwała, co nie spodobało się w domu.

– Mruczek albo Puszek pasuje bardziej – mama baby protestowała. – Albo Łatek mu dajmy…

Baba jednak przy swoim się uparła. I rację miała, bo kotek trzy dni dopiero jest, a na Rudolfa reaguje, chociaż mama baby robotę krecią robić próbuje. Nakryła ją baba jak malca głaskała powtarzając: „Taki śliczny Łatek jesteś…”.

Jak baba do sklepu wyskoczyła po amoniak, który potrzebnym jej do pierników dużych był, sąsiadkę z wnukiem spotkała.

– Musisz mnie Marcinku odwiedzić – baba do pięciolatka się w kolejce odezwała. – Kotka małego mam, Rudolf ma na imię.


INNE PRZYGODY BABY ZNAJDZIESZ TUTAJ. KLIKNIJ!


– Kot Rudolf? Dziwnie go pani nazwała – babcia z niesmakiem pewnym skwitowała. No to baba wyjaśniła, że skoro Mikołaj renifera Rudolfa mieć może, to ona kota też.

– A u mnie był Mikołaj, ale wcale w buty prezentów nie włożył – Marcinek się pochwalił. – Kolejkę mi przyniósł i pod łóżkiem schował.

– Skoro Mikołaj cię odwiedził, znaczy się grzeczny byłeś – baba pochwaliła. – I jeszcze prezent taki ładny przyniósł.

– Byłem grzeczny. I dziadek też był – chłopiec z oceną się zgodził. – Też mu prezent Mikołaj przyniósł.

– Ależ ty masz fantazję! – babcia skarciła. – Nieładnie tak wymyślać, Mikołaj do dziadków nie przychodzi.

– Ale do mojego przyszedł! – Marcinek się zdenerwował. – I też mu prezent schował, a ja go znalazłem. W bibliotece jest, za książkami, może babcia sprawdzić. Taka ładna butelka to jest…

Pobierz najnowsze wydanie Mojej Harmonii Życia!

Tekst i zdjęcia: Kamilla Placko-Wozińska

Viva Zioła! Sprawdź!

Dodaj komentarz