Postanowienia nie tylko noworoczne. Co z nich zostaje?


Nowy Rok (no może nie tym razem) tworzy symboliczne przejście, któremu towarzyszy szalona, złudna i krótkotrwała wiara w lepsze jutro. Wpadamy w anormalny i wyczerpujący stan optymizmu postanowieniowego. Oczekujemy, że gdy za 365 dni przyjdzie czas na podsumowania, pojawi się refleksja o tym, jak trudno jest uwierzyć, iż minął rok odkąd stałem się lepszym człowiekiem.

Tekst: Piotr Michoń
Zdjęcie: pixabay.com

Postanowienia? A jednak warto!

Najbardziej rozpoznawalnym na świecie badaczem postanowień noworocznych jest dr John Norcross z University of Scranton. To wyniki badań jego zespołu wskazują, że jednak warto próbować coś zmienić. W jednym z badań, które objęło swym zasięgiem ponad 400 osób, respondenci zostali podzieleni na trzy grupy. Tych, którzy:

  1. nie planowali nic zmieniać w nowym roku;
  2. rozważali zmianę („rozważający”), ale akurat nie teraz, wprowadzili ją później;
  3. planowali zmianę wraz z początkiem roku („noworoczni”).

Noworoczni stanowili 41% wszystkich badanych. A najczęściej wybierane postawienia dotyczyły: utraty wagi, wykonywania ćwiczeń i rzucenia palenia.

Czytaj również: Migrena niszczy życie. Mity na jej temat są krzywdzące!

Badanie trwało cały rok, a jego wyniki wskazują, że wprowadzając zmiany wraz z początkiem roku zwiększamy nasze szanse na sukces. Spośród osób, które wprowadziły zmianę w okresie innym niż początek roku (np. w kwietniu), tylko nieco połowa trwała w swoim postanowieniu dwa tygodnie później, a zaledwie 4% wytrzymało przez 6 miesięcy.

Wśród osób, które zrobiły postanowienia noworoczne było to odpowiednio: 71% (dwa tygodnie)i 46% (pół roku później).

Rezultat po pół roku był jedenastokrotnie lepszy!

Oczywiście, wyniki tego typu badań odbiegają od tego, co obserwujemy w prawdziwym życiu. Uczestnicząc w badaniu poddajemy się obserwacji i samo to sprawia, że funkcjonujemy inaczej; często efektywniej i skuteczniej. Mimo to różnica między tymi dwoma grupami, noworocznymi i rozważającymi, jest na tyle duża, że warto zastanowić się nad odpowiedzią na pytanie: co sprawia, że niektórzy ludzie wytrwali w swoich postanowieniach noworocznych tak długo?

Postanawiam nie postanawiać

Cztery na pięć osób nie dotrzymuje tego co postanowiły. (Te szacunki wydają się nieco zawyżone; pewnie są tu też tacy, którzy nie zrobili postanowienia: „nie będę kłamał(a)”.) Jestem w większości, a większość wyznacza normę. A zatem nie jest normalnym dotrzymywać postanowień noworocznych. Normalsi padają w połowie stycznia.

,,Zrzucę wagę. Będę codziennie ćwiczył. Przejdę na dietę i wytrwam w niej. Ej zaraz, czy to serniczek od babci?”

Zwykle winimy silną wolę. Przecież wiem, co jest dobre. W końcu jeżeli rzucam szlachetną dietę dla nęcąco przetłuszczonego jedzenia, albo odpuszczam bieganie, uzupełniając braki w oglądaniu seriali, to nie dlatego, że nie wiem, co jest dla mnie korzystne. To moja wola nie przeszła przeglądu, zawodzi.

Konsekwentne i bezkompromisowe odmawianie bycia konsekwentnym i bezkompromisowym, to pochodna choroby woli. A magicznych pigułek, takich niebieskich czy z krzyżykiem, na podniesienie woli brak.

Cały artykuł przeczytasz w najnowszym numerze Mojej Harmonii Życia

Zamów najnowsze wydanie „Mojej Harmonii Życia”.
W wersji papierowej lub e-wydania!

Dodaj komentarz