Los sprzyja marzycielom o raju na ziemi. Poznaj historię Joanny i Marcina


Joanna przeniosła z łąki żywokost i posadziła go na honorowym miejscu ogrodu. Razem z pokrzywą będzie zaczynem gnojówki pod kwiaty i warzywa. Marcin, jej mąż, mający żyłkę do kucharzenia, zajmuje się domowym gotowaniem, a dla smakoszy chleba na zakwasie piecze go w poznańskiej Pracowni Chleba.

Tekst: Danuta Pawlicka
Zdjęcia: archiwum rodzinne

Ona pierwszy raz zobaczyła go w jednym z popularnych poznańskich klubów. Może był to Klub U Bazyla, ale takie szczegóły nie są tutaj ważne. Zjawił się tam z przepustką z wojska, gdy przyjechał na krótko do rodziny. Od razu wypatrzyła w tłumie atrakcyjnego mężczyznę, który, jak później usłyszała, piękną, wysportowaną sylwetkę zawdzięczał sztukom walki brazylijskiej, czym jeszcze bardziej podbił jej serce. Tak Joanna Pielin Kaczmarek wspomina początki znajomości z mężem Marcinem Kaczmarkiem-Pielin.

Sprawdź również: Dlaczego sen jest ważny? To czas regeneracji i odnowy komórkowej

Początki ich wspólnej drogi nie zapowiadały szybkiej realizacji tych marzeń. Mieszkali w typowym blokowisku, ale już wtedy wiedzieli, że cel osiągną tylko determinacją i uporem. Wkrótce też zaczęli uprawiać działkę, ciesząc się z przekopanej własnymi siłami grządki i zmagając się z suszą oraz ciągle rosnącymi, chociaż nie wysiewanymi, chwastami. To był dobry, praktyczny test, który przeszli zwycięsko: zapach ziemi o poranku i radość z pierwszych, własnych rzodkiewek okazały się tak silne, że przyspieszyły starania o kupno wiejskiego domu.

– W naszej wyobraźni miał to być stary dom z przeszłością, w którym mieszkały konkretne rodziny przekazujące go z pokolenia na pokolenie, a ich historia przetrwała w murach do dzisiaj. Takiego domu z duszą szukaliśmy cztery lata – wspomina pan Marcin w trakcie formowania ciasta na bochenki chleba, na które już czekał rozgrzewający się piec.

Szczęśliwa kropka na mapie

Dom i wymarzone miejsce na ziemi znaleźli w niewielkiej wsi Młodzikówko, którą teraz w rodzinie i wśród znajomych nazywają Pielinówką od rodowego nazwiska pani Joanny. Wioska, na mapie Wielkopolski zaznaczona malutką kropką, jest oddalona 50 km od Poznania, gdzie obydwoje pracują, ale codzienne dojazdy i powroty wijącą się drogą wśród lasów nie były w ogóle brane pod uwagę jako przeszkoda czy niewygoda.

Pan Marcin jest wielozawodowcem, ma kilka wyuczonych i przetrenowanych w praktyce umiejętności, zna się na robieniu wędlin, jest kucharzem, piekarzem i ciastkarzem. Potrafi nie tylko piec chleb (niedzielne wypieki w domowym piecu to rytuał!) i ciasto (jego soczyste brownie rozpływa się na podniebieniu), ale i ugotować obiad własnego pomysłu (startował w polskich konkursach Smart Cuisine).

Cały artykuł przeczytasz w najnowszym numerze Mojej Harmonii Życia

Zamów najnowsze wydanie „Mojej Harmonii Życia”.
W wersji papierowej lub e-wydania!

Dodaj komentarz