Letnie wakacje baby, czyli podróż z „Kropelką”


Szesnastodniowa prognoza pogody nie obchodzi cię wcale? – mama baba się zadziwiła, gdy ta pokój opuścić zamierzała.

– Wcale, trzydniowa góra – baba odparła, bo ze śniegiem, gołoledzią czy deszczem marznącym pożegnać się właśnie zamierza. Na wakacje z dziadem się wybiera, na takie letnie, bo na Sri Lankę, gdzie z trzydzieści stopni jest. Żal jej tylko, że psów zabrać nie może, bo one zimy też już dosyć mają. Kanapowy tryb życia włączyły, a po lodzie spacerują z niesmakiem. Koty też kominek nad taras przedkładają. Nudzi się trochę ten zwierzyniec w domu, to i pomysły niebezpieczne ma. Ofiarą jednego okulary baby padły i nie wie czy Wolf je ze stolika porwał, czy kot Rudolf strącił może.

Na dywanie między nimi połamane leżały, a one wzrokiem niewinnym na babę łypały.

– Szkła całe, do optyka po nowe oprawki jedź i po problemie – dziad ocenił. Ale racji nie miał, bo oprawek pasujących nie było, a na nowe okulary ponad tydzień czekać trzeba.

– Jak ja jedenaście godzin w samolocie bez czytania wytrzymam? – baba się pożaliła, a miła optyczka okularom przyjrzała się baczniej.

– Na „Kropelkę” posklejać udać się może – poradziła. – Długo nie wytrzymają, więc klej ze sobą zabrać pani musi.

No to „Kropelka” też w podróż się uda, bo dziad zręcznie okulary tymczasowo naprawił.

– A czy my babo wizy mamy? – spytał, bo z Internetu się dowiedział, że potrzebne są.

__________________________________________

Podoba Ci się Tydzień Baby?

INNE PRZYGODY BABY ZNAJDZIESZ TUTAJ. KLIKNIJ!

__________________________________________

– Pewnie, że tak. O wszystkim pomyślałam, pogodę sprawdziłam nawet – baba się pochwaliła.

– I co, słoneczko?

– Nie tylko, w sobotę i niedzielę na Sri Lance padać będzie – baba prognozą się podzieliła, a dziadowi mina zrzedła, więc, że przelotnie tylko dodała uspokajająco.

– A jak zwiedzać akurat będziemy? – dziad spokojnym wcale nie był.

– Mówiłam już, że jak zawsze o wszystkim pomyślałam – baba dziadowi pelerynę jednorazową, co tak naprawdę na wiele razy służyć może wręczyła. W drogerii we wsi sąsiedniej były, ładnie zapakowane, to i miejsca niewiele w plecaku zajmą. Zawsze pod ręką mieć je będą mogli.

Z pewnym podziwem dziad na babę łypnął, albo zdawało jej się tylko.

Jak rzeczy na wyjazd szykować zaczęli, dziad pakowanie babie przerwał.

– Ja mówić umiem – tak dziwnie się odezwał. Baba skomentować zamierzała, że szkoda iż umiejętność tę rzadko wykorzystuje, ale nie zdążyła, on bowiem kontynuował: – To po co mam brać pelerynkę na wózek dla niemowląt?

Tekst: Kamilla Placko-Wozińska

Moja Harmonia Życia – czytaj najnowszy numer!

Dodaj komentarz