Głód słodyczy silniejszy od głodu książek


W zeszłym roku Polacy kupili ok. 100 mln książek – na jedną osobę przypada więc 2,6 egzemplarza, jest to wydatek ok. 60 zł rocznie. Jednocześnie Polak średnio rocznie wydaje 5 razy więcej na słodycze a blisko 10 razy więcej na piwo. Pokazuje nam to zatem preferencje, a nie brak funduszy.

Na co więc wydaje więcej? Na pewno na słodycze. Badania firmy Nielsen dowodzą, że w ciągu roku polscy konsumenci zapłacili za nie 11,3 mld zł. Tyle kosztował bowiem zakup 4 mld opakowań słodyczy. Co z tego wynika? W rocznym rozrachunku Polak wydawał na nie średnio blisko 300 zł.

Jeszcze większą kwotę przeznaczają Polacy rocznie na piwo. Biorąc pod uwagę, że statystyczny mieszkaniec naszego kraju wypija rocznie ok. 100 litrów tego trunku, a średnia cena półlitrowej butelki to 2,76 zł – wydaje na tę przyjemność ok. 550 zł.

Mimo inflacji średnia detaliczna cena jednej książki, uwzględniając rabaty, nie rośnie i utrzymuje się na poziomie 25 zł. W dyskusjach na temat poziomu czytelnictwa w Polsce często wraca argument, że Polacy mało czytają, ponieważ książki są drogie i nas na nie po prostu nie stać. Szersza analiza pokazuje, że tak nie jest. Polacy wolą po prostu wydawać swoje pieniądze na inne cele.

To, że średnia cena książki w Polsce nie jest wysoka, można uświadomić sobie poprzez porównanie do innych produktów, za które zapłacimy mniej więcej 25 zł. Mogą to być dwie kawy z mlekiem z sieciowej kawiarni, zestaw złożony z burgera, frytek i napoju z sieciowej restauracji, pięć litrów benzyny PB 95, dwie paczki papierosów, dwa filmy na platformie VOD.

Warto podkreślić jeszcze jeden istotny aspekt porównania: z kupionej książki korzysta bardzo często więcej niż jedna osoba, badania Biblioteki Narodowej pokazują że ponad 30 proc. naszych lektur, to książki pożyczone od znajomych, więc statystycznie książka jest poniekąd jeszcze o 30 proc. tańsza niż myślimy. Gdybyśmy zaczęli porównywać dobrodziejstwa wynikające z czytania książek do efektów spożywania dużej ilości słodyczy czy alkoholu, skala byłaby trudna do ujęcia. Dzięki czytaniu rozwijamy przecież swoje kompetencje społeczne, emocjonalne i językowe, zwiększamy swój potencjał na rynku pracy, obniżamy poziom stresu. Warto natomiast zastanowić się, co zrobić, byśmy byli gotowi i chętni do podjęcia tego niewielkiego wysiłku, jakim jednak jest przeczytanie książki w porównaniu ze zjedzeniem batona. Bo tematem nie jest cena, tylko brak mocnego głodu książek.

Dodaj komentarz