Zmysłowa kobieta – czy taką jesteś?

Zmysły to wyjątkowo ważny przymiot efektywnej funkcjonalności kobiety w świecie. Poprzez zmysły komunikujemy się ze światem i „czytamy” świat zmysłami na bardziej subtelnych poziomach. Od sposobu używania przez nas zmysłów zależy jakość naszego życia.

Służą szczególnie nam, kobietom, które są bardziej wrażliwe na ich odczuwanie, do odbioru świata – wszystkiego, co nas otacza. Są niezbędne do wyrażania siebie, komunikacji z innymi, jak również odbierania doznań fizycznych i niefizycznych, koordynacji z umysłem oraz działania. Pozwalają na odbieranie sygnałów płynących z ciała i odczuwanie, co jest dobre dla zdrowia każdej z nas.

Jakość odbioru wrażeń zmysłowych zależy od nas samych, od tego, jak używamy zmysłów. Możemy patrzeć, słuchać, dotykać i czuć powierzchownie, nie wgłębiając się lub robić to dokładnie, z uwagą. Jakość odbioru wrażeń wpływa bowiem na jakość poznania nie tylko tego, co nas otacza, lecz także tego, co się dzieje w nas i w tych, którzy są blisko nas.

Każde słowo – wypowiadane czy słyszane – wiąże się z zaangażowaniem zmysłów. Może to być słuch – gdy słuchamy i słyszymy, kiedy ktoś coś do nas mówi. Może to być wzrok – gdy ktoś chce zwrócić nam uwagę, abyśmy spojrzały na coś, czego dotychczas nie widziałyśmy. Słowo może także angażować węch, gdy np. rozmawiamy o kwiatach czy pożywieniu, a zmysły natychmiast uruchamiają się, dając nie tylko konkretne obrazy, ale także wrażenia zapachowe czy smakowe.

Prowadziłam kiedyś warsztaty dla nauczycieli i jednym z ćwiczeń było wyobrażenie sobie rozkwitającego pąka róży, a następnie kwiatu w pełnym rozkwicie i pięknie. Jedna z uczestniczek, która miała zamknięte oczy, w pewnym momencie, gdy mówiłam o wyobrażeniu sobie, jak pachnie róża, otworzyła oczy i spojrzała na mnie, czy przypadkiem nie rozpylam jakichś perfum, gdyż tak intensywnie poczuła kwiatowy aromat.

Gdy, jako kobiety, włączamy w nasze wypowiedzi wszystkie zmysły, uczymy się wyrażania wszystkiego, co nas otacza – tego, co widzę, słyszę i czuję. Jest to przeżywanie życia pełniej i nauczenie się umiejętności wyrażania tego w bogaty sposób. To także urozmaicenie języka o coraz to nowe słowa, wypełnianie go konkretną treścią, która, włączając zmysły, podłącza także sferę emocjonalną, pozytywne widzenie świata i jego piękna. Dzięki temu uczymy się także postrzegania i wyrażania różnorodności, uświadamiania sobie tego wszystkiego, co nas otacza, całego jego bogactwa treści. Dzięki temu dostrzegamy również, że każdy człowiek jest inny: widzi, słyszy, czuje inaczej, że nie ma drugiej takiej samej osoby. Uczy to nas dostrzegania piękna w różnorodności oraz doceniania piękna i wartości innych ludzi, ich wkładu w nasze życie.

Przyjrzyjmy się teraz wybranym zmysłom. Wzrok jest wyjątkowo ważny dla percepcji świata i ludzi wokół. Bez widzenia nie jesteśmy w stanie odróżnić kolorów, ich odcieni, kształtów, wielkości otaczających nas przedmiotów i ludzi.

Zwykle nie zastanawiamy się, co i jak widzimy. Najczęściej rzucamy powierzchowne spojrzenie i przechodzimy dalej. Niemniej nawet tego rodzaju rzut oka może spowodować, że zostanie w nas wrażenie czegoś istotnego.

Gdy nauczymy się dłużej zatrzymywać wzrok na osobach i przedmiotach, także przyrodzie, zaczniemy też uświadamiać sobie, że świat zewnętrzny mówi do nas poprzez różnorodne środki wyrazu. Dzięki temu, przytrzymując wzrok, możemy odkryć dla siebie znacznie poszerzony zakres percepcji wzrokowej, a ta pozwoli nam odczuwać inne jeszcze, znacznie głębsze doznania. I tak np. różne kolory mogą wnosić w nasze życie spokój, i radosne nastroje, a inne znowu – ponure. Często kojarzy się osoby ubrane na czarno lub w ciemne barwy z kolorem ich wnętrza, podczas gdy ubrane w jasne barwy – z emanacją z nich radości życia.

Możemy więc także, dzięki tej wiedzy, zmieniać chociażby tylko swój „deszczowy nastrój” poprzez skupienie uwagi na barwie obrazującej słońce czy słoneczny dzień.

Możemy także zauważyć, że sama zmiana ubioru na jaśniejszą kolorystykę, może poprawić samopoczucie, wyprowadzając z dręczących myśli.

Tego rodzaju doświadczenia uświadamiają nam, że dzięki skupianiu wzroku na czymś lub kimś, możemy zauważyć coś szczególnego w drugim człowieku, czego dotychczas nie widziałyśmy, a to może nam przynieść pozytywną dla nas wiadomość (odczucie) do zmiany siebie i relacji z otaczającymi nas ludźmi.

W tym miejscu warto jest zatrzymać się na chwilę, aby zasygnalizować istnienie wewnętrznych zmysłów: oczu, uszu, czucia, smaku itp. Możemy bowiem wewnątrz siebie zauważyć coś, czego nie spostrzegłyśmy dotychczas, usłyszeć wewnętrzne przesłanie, poczuć ból, cierpienie czy odczuć smak życia. Świat wewnętrzny jest tak samo bogaty jak zewnętrzny.

Gdy skupiamy się na poszerzaniu zewnętrznej i wewnętrznej  percepcji, możemy nagle zauważyć, że coś nam „przybyło”, jakby poszerzył się nam wachlarz doznań. Ponieważ wszystko jest ze sobą sprzężone, uruchamianie tego, co służy obserwacjom świata zewnętrznego, jest połączone z odczuwaniem też świata wewnętrznego. Dzięki temu zaczynamy być „większą całością”.

Tak więc pozwolenie sobie na zmysłowe doświadczenia przynieść nam może wiele ciekawych, a czasem rewelacyjnych odkryć i niespodzianek.

Kolejnym zmysłem, któremu się przyjrzymy jest słuch. Słuchanie jest sztuką, w którą zaangażowany jest cały aparat poznawczy człowieka. Jest to włączenie całej siebie w proces odbioru w pełni wrażeń związanych ze słuchaniem.

Dźwięki wywołują w nas skojarzenia związane z uczuciami. Można się wsłuchać w nie – co one nam opowiadają, zidentyfikować się z uczuciem, które wywołują.

Żyjąc w pośpiechu, często nie odróżniamy wysokości dźwięków, które do nas docierają. Narażając się przez dłuższy czas na dźwięki, które drażnią uszy (a my nie reagujemy), możemy po jakimś czasie zauważyć szumy w uszach, a wkrótce także niedosłuch. Nie zdajemy sobie sprawy, że pracowałyśmy całe lata na to, aby on mógł zaistnieć.

Podobnie może być z cichymi dźwiękami, które wychwytywałyśmy kiedyś, jako dzieci, a teraz coraz trudniej je rozróżnić. Po prostu ich nie słyszymy.

Słuchanie jest bardzo ważnym elementem chociażby bezpieczeństwa jako poszerzanie wachlarza percepcji słuchowej w różnego rodzaju sytuacjach zagrożenia.

Podobnie jest z wibracjami. Nie zdajemy sobie sprawy z oddziaływania wibracji o niskich częstotliwościach, chociażby telefonów komórkowych. Tymczasem wpisując w Internet hasło w języku polskim „smog elektromagnetyczny”,  możemy przeczytać mnóstwo artykułów na ten temat, a jeszcze więcej w języku angielskim. Nawet Światowa Organizacja Zdrowia nie zaprzecza, że długotrwałe oddziaływanie telefonów trzymanych blisko ucha może zwiększyć prawdopodobieństwo narażenia na nowotwory mózgu. Nawet jeśli temu nie wierzymy, bo nie czujemy lub nie widzimy, to warto dmuchać na zimne i trzymać telefon co najmniej kilkanaście centymetrów od ucha, jak również wyłączać go, gdy nie jest potrzebny.

Gdy słuchamy z uwagą, możemy też usłyszeć w słowach drugiej osoby coś, co rezonuje w nas i to zarówno pozytywnymi, jak i negatywnymi odczuciami.

O dotyku, podobnie jak i innych zmysłach, mogę pisać w nieskończoność. To, czym się dzielę, to jedynie niewielki wycinek tego, co można by o nich powiedzieć, ale najważniejsze jest jednak samodzielne doświadczenie.

Dotyk to wyjątkowo ważny zmysł od pierwszych dni życia dziecka, gdy czujemy bezpieczeństwo w ramionach swoich matek. Ten zmysł towarzyszy nam przez całe życie, a okres 50+ najbardziej sprzyja jego ujawnieniu i doskonaleniu. Wtedy bowiem, a następnie w późniejszym wieku, potrzebujemy i tęsknimy do tego, aby być dotykane, bo dzięki temu wiemy, że w pełni żyjemy. Gdy np. korzystamy z różnego rodzaju masaży, im mniej dotyczą one fizycznego „prasowania” ciała, często metodami siłowymi, a bardziej delikatnego jego dotyku, omalże muskania go, tym więcej zmysłowych wrażeń i spokoju odczuwamy, a to prowadzi do odblokowywania głęboko skrytych emocji, znajdujących się „pod spodem”. Wtedy całe ciało i psychika doświadcza „uczty” szacunku, troski, uruchamiania głębokich pokładów pozytywnej energii w sobie, która, być może nigdy dotąd nie była naszym udziałem.

Jeszcze kilka lat temu starsze pary, które wiązały się w związki małżeńskie w późnym wieku, siały społeczne zgorszenie. Często ich dorosłe już dzieci, uważały, że „starym odbiła szajba”. Tymczasem jest to właśnie ta potrzeba bliskości, która, nie zawsze zaspokojona od dzieciństwa, także w dorosłym życiu woła o uwagę i docenienie.

Dajmy jeszcze chwilę uwagi smakowi. Podobnie jak we fraszce O ZDROWIU  – „szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie, jako smakujesz, aż się zepsujesz”, tak jest właśnie ze smakiem.

Jak widać, można też smakować zdrowie, ale przede wszystkim delektować się potrawami. Możemy również stracić ich smak, gdy chorujemy, bierzemy leki, czy wreszcie wchodzimy w wiek coraz bardziej dojrzały.

A przecież, tak naprawdę, nigdy nie zajęłyśmy się tym zmysłem z miłością, aby go wytrenować, aby służył nam do końca naszych dni. Podobnie jest zresztą z innymi zmysłami, a szczególnie ze wzrokiem. Zamiast go ćwiczyć, „wyręczamy się” okularami i z każdym rokiem widzimy coraz gorzej i gorzej, aplikując sobie kolejny „rozmiar”. Dzieje się tak, ponieważ mięśnie nie pracują.

Ale my także, zwyczajne kobiety, możemy zadbać o ten zmysł, chociażby także dla własnego bezpieczeństwa. Jakiś czas temu prasa donosiła, że młoda dziewczyna nie zauważyła (i nie wyczuła smaku) wsypanego do napoju środka obezwładniającego, dzięki czemu została narażona na dramatyczne dla siebie zdarzenie.

Korzystajmy więc ze swego zmysłu smaku i delektujmy się smakami potraw i napojów, rozróżniając je i poszerzając zakres swojej percepcji. Dla niektórych jest to droga do otwarcia innych kanałów percepcji, a tym samym życia pełniej.

Warto poświęcić chwilę uwagi odczuwaniu. Jest to ważny zmysł, szczególnie do odbioru emocjonalnych wrażeń, pochodzących z zewnątrz. Wyczuwamy wtedy, co jest dla nas dobre, a co nam nie służy. Dotyczy to zarówno pokarmów, jak i ludzi i odczuć z nimi związanych. Możemy też wyczuć zagrożenia, które nas czekają, gdy zignorujemy nasze doznania.

Czucie jest szczególnie ważnym zmysłem odbioru odczuć pochodzących z ciała, gdy nas coś boli. Jest to bowiem „sygnalizacja ciała” i warto to zgłębić, jak również nauczyć się czytać „wewnętrzne komunikaty”. O tym i wielu innych tematach piszę w „Poradnikach samo edukacji”.

 

Świadome używanie wszystkich zmysłów ukierunkowuje nas na teraźniejszość, doświadczanie tego, co jest w danej chwili, „tu i teraz”, przeżywanie jej w pełni, nadawaniem  priorytetu większego zaangażowania, witalności, jakby powiększania energii chwili. To zatrzymanie  pośpiechu, galopu, jak w kadrze, w jednej klatce filmu i pozwolenie na trwanie.

„Trwaj chwilo”. Jest to piękne odczucie, odbieranie chwili życia w „w pełni”, w rozkwicie, w najwyższej tonacji.

Warto praktykować tego rodzaju przeżywanie chwili, darując sobie chociażby tylko 5 minut. A potem tego zwielokrotnianie, każdego dnia więcej i więcej. W ten sposób życie nabierze innego kolorytu, pozwalając nam przeżywać je głębiej…

 

Ewa Danuta Białek, doktor duszy – pionierka psychosyntezy w Polsce – „psychologii z duszą”, psychologii samoświadomości i samorealizacji,  prowadzącej do zrównoważonego rozwoju i dobrostanu w sobie, otoczeniu i świecie. Przeszła drogę od nauki – teorii i badań w medycynie dla poszukiwania tamże „recepty” na zdrowie – do odrabiania indywidualnych lekcji w „Szkole Życia”. Autorka 33 książek własnych i kilkudziesięciu rozdziałów w wydaniach zbiorowych.

 

Skomentuj

Twój komentarz musi zostać zaakceptowany przez moderatora zanim zobaczysz go na stronie.



x