Wszystko jest możliwe – prawda czy mit?

Przeczytałem dziś na jednym z profili na Facebooku: ,,Możesz wszystko! Wszystko jest możliwe!”.

Przekornie (jak to ja) zaproponowałem: skocz zatem z 10. piętra i wyjdź z tego bez najmniejszego zadrapania.  I oczywiście usłyszałem: ,, Wszystko w granicach rozsądku.” I tu się zaczyna. Czym jest ten zdrowy rozsądek?  Czym innym będzie dla mnie, a czym innym dla ciebie. W tym całe nieporozumienie.

Współczesny świat rozwoju osobistego oszalał na punkcie motywacji i przekraczania ograniczeń umysłu. Hasło, że jak się postarasz, to możesz osiągnąć wszystko, stało się mottem mówców motywacyjnych, mentorów i spekaerów.
Z  wszelkich mediów tryskają hasła niczym ciepły letni deszcz. Powtarzamy je bezmyślnie, naiwnie wierząc, że taka jest prawda. Brak zrozumienia podstawowych praw fizyki kwantowej, a zwłaszcza praw duchowych, sprawia, że z hurraoptymizmem podejmujemy działania często ponad nasze siły.  Stąd już tylko krok do niepowodzenia, rozczarowania, przygnębienia. Jeśli doświadczasz takich stanów, jeśli często masz poczucie kłód pod nogami lub walenia głową w mur i ciągle potrzebujesz motywacji, aby iść dalej, to czas, abyś z lekkością, bez napięć i w zgodzie z własną naturą osiągał cele i kroczył przez życie.
Kiedy tak nieustająco chcemy osiągać coś, co nie jest nasze (choć o tym jeszcze nie wiemy),
próbujemy modelować czy też naśladować osoby, którym się powiodło. Przecież skoro one mogły to osiągnąć, to mogę i ja! Skoro one mogły, to znaczy, że jest to realne i osiągalne. ,,Niemożliwe nie istnieje” – mawiał Mohamed Ali, wznosząc się na sportowe wyżyny.
Czy tak jest?  Czy taka jest rzeczywistość? Czy to, co jest realne i osiągalne dla innych, zawsze będzie realne i osiągalne dla mnie?

Geneza nieporozumienia
Początek problemu bierze się z błędnej interpretacji nauk fizyki kwantowej, która głosi, że atomy nie są rzeczami (materią), a raczej są skłonnościami w tzw. polu morficznym (Matrix czy też pole energetyczne). Te cząsteczki istnieją w wielu miejscach jednocześnie i mogą pojawiać się w wielu miejscach na planie fizycznym. Istnieją wszelkie możliwe stany świadomości.
Zamiast myśleć o rzeczach, powinniśmy myśleć o prawdopodobieństwach.
Jeśli zatem potrafisz jak chłopiec z kultowego filmu ,,Matrix” siłą woli giąć łyżkę i widzieć, że tak naprawdę nie ma żadnej łyżki tylko cząsteczki energii zawieszone w próżni, wówczas określenie WSZYSTKO JEST MOŻLIWE  jest twoją osobistą prawdą. Jeśli tak nie jest, jest tylko życzeniową mrzonką.
Współtwórca fizyki kwantowej, Werner Heisenberg, głosił, że kalkuluje ona prawdopodobieństwa jakichś zdarzeń.  Jednak to wewnętrzny Obserwator (świadomość) podejmuje wybory na temat tego, jak dana rzeczywistość ma się zmaterializować.
Zatem jeśli twój umysł jest wolny od ograniczeń, nie doświadczasz smutku, cierpienia, niepowodzeń, gniewu i złości, jeśli dostajesz na życzenie wszystko, czego chcesz, wówczas dla ciebie nie ma rzeczy niemożliwych.  Przykro mi, ale niestety taki nie jesteś. W przeciwnym razie, na planie duchowym nie miałbyś tutaj czego szukać.

Zapytasz: dlaczego?

Na każdy nasz wybór wpływa pamięć doświadczeń (im więcej przykrych i bolesnych, tym wybory będą bardziej ograniczone i podyktowane traumami).  Kościół katolicki mawia „każdy ma swój krzyż”, kultura Wschodu określa to „prawem karmy”.
Każde kolejne niepowodzenie ugruntowuje nas w przekonaniu, że jednak są pewne ograniczenia, że nie zawsze wychodzi, jak chcemy. Nauczyliśmy się już tłumaczyć (nie rozumiejąc przyczyn), że Bóg tak chciał, że widocznie tak miało być, a on ma dla mnie lepszy plan.
Często motywują nas ludzie, którzy osiągają wielkie rzeczy. W sporcie, biznesie, muzyce czy innych dziedzinach życia. Dla nich to jest ich rzeczywistość, ich realia. Dają zgodny z prawdą (ich własną prawdą) przekaz, że ty też możesz to osiągnąć, że to jest możliwe.
Zapewniam jednak, że nawet ci wielcy mają swoje dziedziny, w których sobie nie radzą (i teoria, że nie ma rzeczy niemożliwych przestaje działać). Zapytaj ich o pełnię zdrowia i miłości, tęsknotę. Każdy ma swoją lekcję do odrobienia (karmę do przepracowania, krzyż do niesienia).
A gdyby tak zaprzeć się ze wszystkich sił? Owszem, może i jest to do zrobienia, gdy włożysz w to ogrom pracy. Pytanie jednak, czy starczy ci jednego życia, aby to osiągnąć.
Większość tych osób cechuje jeden wspólny mianownik: talent i pasja. Zazwyczaj urodzili się z predyspozycjami. Wiedzą od zawsze, czego chcą.
Gdy jednak spojrzysz na te same dusze z punktu widzenia prawa karmy (przyczyny i skutku), to łatwo wyciągniesz wnioski, że osoby te już w poprzednich wcieleniach rozwijały umiejętności, w których teraz górują.  Zdobyły tzw. „zasługę karmiczną”, to znaczy, że świadomość, która przenosi się do kolejnego wcielenia, przenosi również pamięć osiągnięć. Mając nowe ciało, musimy sobie pewne rzeczy przypomnieć i odbudować, natomiast osobowość staje się naszą naturą i podlega dalszemu rozwojowi.
Gdy zaślepieni pragnieniem sukcesu i dążeniem do celu zapominamy o życiu, rozmijamy się z jego sensem i celem.  Porównujemy siebie do tych, którzy nas inspirują, zatracając siebie i zaniżając samoocenę. To nie wspiera naszego rozwoju, wręcz przeciwnie. Zbyt wygórowane postawienie poprzeczki prawie zawsze gwarantuje nam porażkę, a ta zaniży samoocenę. Podobnie będzie działało porównywanie się z liderami i ludźmi sukcesu, którzy są dla nas niedoścignionym wzorem (skoro on to robi i mu się udaje, a mnie nie, to chyba jestem do niczego).
Problem tkwi nie w tym, czy osiągamy cele i sukcesy, ale w rozbieżności pomiędzy wyobrażeniem o tym, jak jest (jakie jest moje życie), a jak być powinno. Jaki jestem ja (kim jestem), a kim chciałbym być. Im większa rozbieżność, tym większe rozczarowanie i subiektywne poczucie nieszczęścia i niespełnienia.
Zatem już czas. Odpuść teorię, że wszystko jest możliwe i znajdź to, co jest NAJPIĘKNIEJ MOŻLIWE DLA CIEBIE. Znajdź, a jeśli znasz, to rozwiń swój talent. Żyj pięknie, ciesz się chwilą, szukaj inspiracji w duszy, a motywacji w radości płynącej z serca. Rozwijaj się i wyznaczaj sobie swoje własne cele. Odkryj piękno już TERAZ, już TUTAJ. Aby być szczęśliwym, nie musisz być „KIMŚ”, ale z całą pewnością musisz być sobą.
Adam Kin terapeuta pracy z ciałem,
trener rozwoju osobistego, coach, mentor.

Skomentuj

Twój komentarz musi zostać zaakceptowany przez moderatora zanim zobaczysz go na stronie.



x