Uwolnij się od cierpienia i zacznij żyć!

| Lipiec 28, 2017 | Harmonia, Harmonia duszy | 5 komentarzy

Poświęcenie teraźniejszości dla „wczoraj” jest kompletnie nielogiczne. Tylko bycie tu i teraz pozwala nam żyć w pełni. W radowaniu się kolejnym dniem przeszkadza nam jednak cierpienie z przeszłości. Dlaczego zmartwienia i troski z „wczoraj” dają wzrost zmartwieniom dzisiaj?  Dlaczego tak trudno zerwać z wczorajszym cierpieniem?

Ochrona na wypadek cierpienia

W poczekalni przychodni lekarskiej, pogrążony w zadumie pracownik ochrony zastanawia się nad pewną kuszącą dla niego konstrukcją wyimaginowanego świata. Świat, który buduje jego wyobraźnia całkowicie pozbawiony jest cierpienia. Nasz bohater zatracił się w tej wizji. Marzy mu się życie piękne, z dala od niechcianych emocji związanych z cierpieniem. Ma poczucie, że jest sposób, aby się zabezpieczyć -związany z jego profesją. Oglądał program o życiu milionerów, a ci, chroniąc mienie i zdrowie, zadbali, aby ich dom ogradzał wysoki mur, a bram wjazdowych strzegła gotowa na wszystko ochrona. Zaintrygowany zaczął więc zadawać sobie kolejne pytania. Czy można wynająć ochronę, która zapewni bezpieczeństwo na wypadek zmasowanego ataku cierpienia? Jeżeli tak, to ile taka usługa musiałaby kosztować? Czy w ogóle istnieje firma ochroniarska, która taką usługę świadczy? Czy bogaci ludzie mają dostępdo usług, do których szary człowiek nie ma dostępu?

Ubezpieczenie na wypadek cierpienia

Nasz bohater ma świadomość, że nie wie jeszcze wszystkiego o życiu i że zasobność jego portfela utrudnia mu dostęp do usług świadczonych w świecie, do którego nie należy. Zakłada, że tylko nieliczni mają takie możliwości. Poziom jego świadomości oraz doświadczenie życiowe pozwalają mu na odrobinę krytyki w stosunku do poprzedniego pomysłu związanego z wynajęciem ochrony. Pogrążony w rozmyślaniach, powoli zbliża się do konkluzji, że taka firma może istnieć jedynie w świecie jego fantazji.
Bo przecież milioner może się potknąć w swej wykładanej złotem łazience i upaść, co spowoduje ból i cierpienie…
W tym czasie do poczekalni wchodzi przedstawiciel firmy ubezpieczeniowej. Mężczyzna trzymając oferty ubezpieczenia na życie, zwrócił na siebie uwagę naszego bohatera.
Ten zaczął zastanawiać się, czy jest możliwe wykupienie ubezpieczenia na wypadek cierpienia. Czy jest firma ubezpieczeniowa, która oferuje klientom taki właśnie unikatowy produkt? Bo jeżeli nie można się zabezpieczyć na wypadek pojawienia się cierpienia, to może chociaż ktoś pokryje straty wynikłe z tego bolesnego stanu? Stan napięcia spowodowany intensywnością rozmyślań popchnął ochroniarza do zadania tych pytań sprzedawcy ubezpieczeń…

Podążam za Tobą, gdyż nie umiem sam prowadzić

W znanej już nam poczekalni ksiądz katolicki bacznie przysłuchiwał się rozmowie ochroniarza i sprzedawcy ubezpieczeń. Ksiądz ten od dawna pogrążony był w zadumie na temat poruszany przez dwóch panów. Włączywszy się do rozmowy, uniesiony swą miłością do Boga, rzekł: „Stworzenie jest konsekwencją wszystkich myśli Boga. Myśli te są nieskończone i wszechobecne. Jego całej miłości i dobroci nie da się opisać słowami. Miłość Boga była od zawsze nieprzerwana. Miłość ta pozostanie nieskończona i czysta, a jedynie ograniczony i płytki poziom zrozumienia człowieczego buduje złudzenia, że doznając cierpienia, tracimy ją. Całkowita ufność i oddanie Jego woli sprawi, że pojmiemy istotę cierpienia. Miłość ma i ufność przyjmują z radością to, co dajesz mi Panie. Dlatego ufam Ci i podążam za Tobą, gdyż nie umiem sam prowadzić”.

Natura wie, co jest ważne, aby człowiek mógł wzrastać

Zachwycony rozmową i głębokim przesłaniem księdza, odezwał się pragmatyk. Nie jest to taki zwyczajny pragmatyk, gdyż przyglądać się zaczął swoim myślom, zauważając ich różne funkcje, między innymi to, że wiele z nich nie pochodzi od niego, że są produktem innego autora. To spostrzeżenie spowodowało, że zaczął skłaniać się bardziej w stronę pragmatyzmu filozoficznego. Wtrącając się do rozmowy, rzekł: „Zawsze jest sens i cel wszystkiego, co dzieje się na świecie. Dotyczy to również cierpienia. Inaczej natura usunęłaby je już dawno. Dlatego istnieje cierpienie. Dlatego istnieje zło. Zostało stworzone, aby życie miało sens. Aby ten sens dostrzec, musimy wejść głębiej i przyjrzeć się dokładniej temu, co z cierpieniem jest związane. Jeżeli uznamy, że każde cierpienie jest skutkiem wcześniej popełnionych czynów haniebnych czy grzechów, wtedy ujęcie to ma wymiar dydaktyczny, zachęcając do zmiany postępowania w życiu pozbawionym grzechu. Ma nauczyć życia w miłości do innych i czynienia dobra. W tym świetle możemy traktować cierpienie jako karę, ale i też jako oczyszczenie. Wszelakie próby zmiany świata są szalenie nielogiczne i z góry skazane na porażkę. Bezsensowna jest również próba uzdrawiania świata za pomocą wpływania na innych tak, aby nie przysparzali nam cierpienia. Niemożliwym jest też zabezpieczenie się na wypadek napływu cierpienia z zewnątrz. Jedyny proces, jaki może odnieść zwycięstwo zachodzi, gdy odwrócimy kierunek jakichkolwiek działań. Gdy zaczniemy pracować nad wnętrzem i nad naszą reakcją na nadchodzące wydarzenia.
Gdy zrozumiemy i dostrzeżemy podszepty ego i troskę serca. Ego nieustannie mówi, że gdy wszystko pójdzie po mojej myśli, wówczas poczuję wyzwolenie od cierpienia i prawdziwy spokój. Serce natomiast mówi, że powinniśmy najpierw znaleźć spokój i miłość w sobie, a wszystko na pewno się ułoży”.

W każdym cierpieniu i porażce znajdziesz zalążek sukcesu

Wśród osób w poczekalni znalazł się też trener motywacyjny, który od razu przeszedł do rzeczy i rzekł: „Każdy sukces rodzi się z bólu i cierpienia, bo nic wielkiego nie powstało bez konfrontacji ze swoimi słabościami. Dla życia i cierpienia Ty jesteś jego najważniejszym elementem. Jeżeli żyjesz, to znaczy, że będziesz cierpiał i już!
Cierpienie jest bramą i niezbędną drogą do źródła i energii wszelkiego stworzenia. To od Ciebie zależy, czy dostrzeżesz w cierpieniu ukrytą korzyść lub przesłanie. Nie ma innej możliwości, aby spełnić się i rozwinąć, będąc jednocześnie w kokonie bezpieczeństwa.
Cała moc jest w Tobie i nie musisz jej szukać na zewnątrz. Żeby jednak tego doświadczyć, zmień świadomość siebie oraz świadomość tego, co się ludziom przydarza. Najważniejszy jest moment, gdy zaczniesz postrzegać cierpienie jako szansę na przejście w inny wymiar swojej egzystencji i kamień milowy na drodze swojej własnej historii. Postrzeganie cierpienia jako kara boska czy temat do użalania się jest topieniem energii w kałuży, dolewaniem oliwy do ognia swojego bólu. To po prostu nie ma sensu”.

Codziennie zaczynamy żyć od nowa!

Siedziałem w poczekalni wśród tych ludzi i zaczęły mi się przypominać cudowne nauki moich indyjskich nauczycieli. Zmartwienia i troski z wczoraj dają wzrost zmartwieniom dzisiaj. Wczoraj przeżywane dzisiaj i jutro jest wciąż tym samym wczoraj. Tylko bycie tu i teraz pokazuje nam, jak w pełni żyć. Oto piosenka ptaka jest słyszana po raz pierwszy, kwiaty w ogrodzie nie są ubrudzone wczorajszym dniem i zdają się być zjawiskiem magicznym. Codziennie zaczynamy nowe, fascynujące życie! Umysł jest mechaniczną maszyną pracującą nad przypominaniem nam przeszłości, zazwyczaj tej bolesnej. To się dzieje automatycznie. Nie możemy witać beztrosko swojego przyjaciela, gdyż od razu przypominamy sobie historie z nim związane, nie jesteśmy z nim tu i teraz, jesteśmy jedynie „w kiedyś”. Dźwigamy bagaż wspomnień, osądów i krytyki. Tylko ci uważni i nieliczni mają szansę na życie bez ciągłego oceniania, natłoku myśli i przywoływania historii.
Ta produkcja cierpienia wynika ze zwodniczej, nieustannej pracy podstępnego umysłu, który odczuwanie „teraz” chce zakłócić odczuwaniem „wczoraj”. Cierpienie bierze się z naszej interpretacji wydarzeń, a raczej z braku świadomości, że siewca zwątpienia, ukradkiem, podstępnie i niezauważalnie tę interpretację nam wkłada do głowy. Ona może bazować jedynie na przeszłości, a dla przeszłości nie ma w ogóle miejsca w potędze teraźniejszości. Skupienie się na tym, co pięknego dzieje się teraz w naszym życiu, to prawdziwa sztuka godna codziennej praktyki.

 

Piotr Zawiliński – absolwent Uniwersytetu SWPS w Warszawie na wydziale psychologii. Aktualnie uczęszcza  do Oneness University w Indiach. Jest organizatorem kursu Oneness University, The Phenomenon & The Gift w Polsce i członkiem P&G Global of Oneness University. Były wyczynowy sportowiec, mistrz polski w karate.

 Elektroniczna wersja magazynu do pobrania tutaj

5 komentarzy

  • mojaharmonsm napisał(a):

    Szanowna redakcjo!

    Z każdym nowym numerem Mojej Harmonii Życia jestem coraz bardziej zachwycona artykułami, z których czerpię wiele inspiracji. Postanowiłam do Was napisać pierwszy raz ze względu na to jak silnie wrażenie wywarł na mnie tekst Pana Zawilskiego o cierpieniu. Do tej pory nie zdawałam sobie sprawy z tego jaką wartość nadaje ono naszemu życiu. Zrozumiałam, że doświadczenie cierpienia nie jest tylko czymś złym ale i bodźcem do działania oraz podejmowania nowych decyzji. Już wiem, że cierpienie, które wyrządza nam nasze otoczenie możemy kontrolować i przekuć w umocnienie naszej osobowości i pracę nad życiem teraźniejszym bez rozpamiętywania przeszłości.
    Dziękuję Panu Zawilskiemu za tak piękny i inspirujący artykuł i proszę o informację czy pojawią się kolejne?

    Pozdrawiam serdecznie,
    Karolina.

  • mojaharmonsm napisał(a):

    Piotr Zawiliński’s article has a refreshing and positive outlook on a person’s everyday struggles.I highly recommend it for anybody who is stuck in a rut and looking for a change and to take the initiative. Great Read!!!!

  • mojaharmonsm napisał(a):

    Droga Redakcjo 🙂

    Głęboko poruszona i zafascynowana Waszym artykułem („Uwolnij się od cierpienia i zacznij żyć”) chciałabym podziękować 🙂 trafił do mnie w chwili, w momencie głębokich cierpień, fizycznych i psychicznych zarazem. I zainspirował 🙂 dzięki Wam potrafiłam popatrzeć na życie w inny sposób i poszukać w sobie czegoś, co chyba utraciłam, radość życia i potrzebę pójścia do przodu. Dzięki Wam właśnie stałam się studentką psychologii, a jest to marzenie mojego życia (myślałam, że pozostanie niespełnione…) Czasem wastarczy treść napisane w piękny, płynący z serca sposób, by zmieni życie innych ludzi na lepsze i piękniejsze 🙂
    Dziękuję raz jeszcze, za wszystko co robicie i pozdrawiam serdecznie!
    Marta Martyniak

  • Roman Ibe napisał(a):

    Szanowna redakcjo
    Super tekst o cierpieniu pokazaliscie w najnowszym numerze. Chcialem podziękować pisarzowi panu Piotrowi Zawiliński. Prosze mu przekazac że dziekuje za to co pisze. Sklania mnie to do dzialania i pracy nas soba. Zainspirowalo mnie to bo dlugo jestem w smutku. Za dlugo to trwa… Jeszcze raz Ci dziekuje za te słowa.
    Roman Ibe

  • Dariusz Szpak napisał(a):

    Dziękuję za ten piekny tekst! podejrzewam, że może się z nim utożsamić
    wiele osób. Tych samych, osób które nie akceptują swojej słabości i
    słabości innych. Tych samych, którzy właśnie poprzez to, że nie
    akceptują słabości ulegają presji świata obiecanego w reklamach i
    bilbordach. Są nieszczęśliwi – marzą o lepszym życiu, nie chcą być
    przeciętni, pragną być wyjątkowi i każdy kto im tą przeciętność,
    szarość, smutek, niedołęstwo, chorobę przypomina budzi ich dystans. Ci
    inni, którzy tego dokonują to my sami. Nie nauczyliśmy się akceptować
    słabości ani w szkole ani w domach rodzinnych ani tym bardziej w
    wyjałowionym z emocji świecie biznesu. Zawsze musieliśmy / musimy być
    JACYŚ. Ten bezlitosny świat bycia nieskazitelnym – szczupłym ,
    wysportowanym, pozytywnie myślącym , przebojowym robi nam spore
    spustoszenie w głowach, powoduje, że ważniejsze od relacji, spokoju
    ducha i zapomnianej nam natury stają się dobra materialne ( w tym
    wygląd, status społeczny, krąg znajomych itp.). A z drugiej strony jak
    mieć spokój ducha kiedy nie ma się zaspokojonych podstawowych potrzeb
    typu chociażby własne cztery kąty? Człowiek, który dąży do zapewnienia
    sobie podstawowego bezpieczeństwa walczy jak zwierzę o pożywienie. Czy
    rozsądne jest zadawanie pytań dlaczego tak jest? Myślę, że nie. Tak po
    prostu jest a dużo bardziej rozsądniejsze jest pytanie co mogę z tym
    zrobić, jak się mogę w tym odnaleźć by było mi pomimo to, w tym
    świecie wystarczająco dobrze. Nie wszyscy muszą akceptować moją
    słabość. Ci co tego nie robią nie są ze mną blisko. Czasem sobie
    zadaje pytanie czy to, że mamy skłonność do nie akceptowania słabości,
    do niemówienia o chorobach, do niedzielenia się negatywnymi uczuciami
    z obawy przed odrzuceniem nie jest uwarunkowane ewolucyjnie? Że pomimo
    tego jak jest nam z tym źle, że nie dajemy sobie przyzwolenia na
    cierpienie i tak będziemy to robić?
    Artykul Pana Piotra wniósł dużo,daje możliwość zatrzymania sie na
    chwile i zastanowienie,Sadzę ,że jego spostreganie swiąta naprawde
    jest warte popularyzowania,Dziękuje Bardzo redakcji ,że potrafila
    pozyskac tak modra osobę do współpracy,czekam na wiecej tego typi
    atykułow !!
    z wyrazami szacunku
    dariusz szpak

Skomentuj

Twój komentarz musi zostać zaakceptowany przez moderatora zanim zobaczysz go na stronie.



x