Śpij na lewym boku i czytaj Zenona z Kition

| Styczeń 20, 2017 | Harmonia, Harmonia ciała | Brak komentarzy

Wiadomości płyną do nas niekontrolowanym strumieniem i na dobrą sprawę nie ma takiego sita, które by wyłapało tylko te dobre, przydatne człowiekowi, a przede wszystkim prawdziwe. Nawet autorytety naukowe swoje odkrycia weryfikują co kilka lat, zaprzeczając wcześniejszym badaniom.

Spośród naukowych newsów mniejszego i większego kalibru są oczywiście takie, które zasługują na naszą uwagę. Choćby obalenie mitu, że spanie na prawym boku jest korzystniejsze dla całego organizmu, nie wyłączając serca. Kiedy wiele pokoleń przejęło już ten pogląd za swój, ćwicząc w łóżkach wymaganą pozycję, nagle naukowcy donoszą, że to… błąd! Tylko lewy bok gwarantuje prawidłowe nocne funkcjonowanie organom wewnętrznym, ponieważ nie dopuszcza, a to się dzieje, gdy śpimy na boku prawym, do ucisku trzustki i  żołądka.

Także poważnym badaczom zawdzięczamy uzupełnienie wiedzy na temat patrzenia bliźniemu prosto w oczy. Do niedawna mówiło się, że tylko kłamcy i przestępcy mają z tym problem, więc łatwo było ustalić, kim jest nasz interlokutor. Nie wiedzieliśmy natomiast, czym może grozić uporczywe wpatrywanie się w oczy przeciwnika. Przeprowadzone laboratoryjne badania dowodzą, że nawet obcy ludzie, gdy im się zaleci takie ćwiczenie, w końcu poczują do siebie miętę. Na wszelki więc wypadek ostrzega się, aby starannie dobierać sobie rozmówców. Na razie nie wiadomo, czy taki hipnotyzerski pojedynek zakończyłby się podobnym rezultatem w przypadku polityków z dwóch wrogich sobie partii.

Pani Goździkowa skutecznie zasugerowała Polakom potrzebę środka przeciwbólowego także profilaktycznie, czyli na wszelki wypadek. Może przecież zaboleć głowa, gdy pracodawca da premię sekretarce podfruwajce, a nie mnie, uczciwie pracującej księgowej. Może zaboleć nieleczony i ukruszony dwa lata temu  ząb, więc po co się narażać na ból, skoro można go uniknąć? Normalny człowiek nie jest masochistą i nie czerpie przyjemności z fizycznego bólu

Troska producentów o nasze dobre samopoczucie i o to, abyśmy umierali w pełnym zdrowiu, zachowując przy tym młodość i urodę, nie jest czymś nagannym, ale tylko pod warunkiem, że nie przekroczą granicy przyzwoitości. A z tym jest różnie. Australijski rząd postanowił zbadać, czym różni się Nurofen oferowany w „odmianach” na różne pory dnia i nocy oraz na różne części ludzkiego ciała. I co wyszło z tego badania? Poza wersją słowną, czyli zaleceniami, w jakich sytuacjach stosować, nie różnią się niczym. Skład wszystkich „odmian” Nurofenu sprzedawanego na rynku australijskim jest identyczny.

Człowiek jest mało odporny na płynące zewsząd wskazówki,  jak zachować płaski brzuch, jędrne piersi i  kondycję nastolatka do późnej starości. Eliminuje więc z diety mięso i rzuca się na pokrzywy i brokuły. Mężczyzna nie leży już pod gruszą we własnym  ogródku, bo w tym czasie startuje w morderczych maratonach. Kobieta zapomina o maśle i rogalikach kiedyś tak chętnie jedzonych na śniadanie. Ona teraz marzy o dniu, kiedy straci wreszcie apetyt i upodobni się do  modelki kuszącej wychudzonymi ramionami i cienkimi, jak u sarenki nóżkami.

Nigdy jeszcze dotąd nie była tak przydatna filozofia Zenona z Kition, starożytnego twórcy  szkoły stoickiej. Ostrzegał przed apatią, bo głosił pochwałę obojętności, a to słowo ma inne znaczenie. Zalecał kierowanie się rozumem i życie w zgodzie z naturą.

Umiar i dystans (nie tylko do siebie) oraz  zdrowy rozsądek nigdy nie były tak potrzebne, aby cieszyć się życiem – nie katować, jak inni tego chcą! – bo to jest wszystko, co mamy.



x