Kultura herosów, czyli odmiana… przemocy

„Nieważne, że boli, jakoś to będzie”, „życie jest ciężkie”, „trzeba być twardym, nie miękkim”, „Jak się ma miękkie serce, to trzeba mieć twardy tyłek” , „nie mazgaj się”, „chłopaki nie płaczą”. Po tych cytatach, już wiadomo, że zajmę się rozważaniami na temat przemocy.

 

Tekst: Adam Kin

 

Mamy ciągłe „dociskanie” siebie i dumę z osiągnięć, bez względu na koszty osobiste, które często są ogromne. Nieważne, co „mówi do ciebie ciało”, ty wiesz lepiej (bo taki był ojciec), nieważne, że robisz coś wbrew sobie (mama przecież cię tego nauczyła, robiąc często coś, czego oczekiwał ojciec). Te i tym podobne wzorce, to cecha charakterystyczna wzorów DDA (Dorosłe Dzieci Alkoholików).

 

DDA to między innymi zamknięta czakra serca (żeby nie bolało, emocje serca zostały znieczulone alkoholem).

 

Oczywiście niemożliwe jest okazywanie empatii i wrażliwości względem siebie czy też innych, gdy stępione jest odczuwanie, więc i młody człowiek zostaje wychowany w niedoborze miłości, w surowości i braku empatii. Gdy rośnie w takim otoczeniu, przyjmuje to jako naturalny stan wyjściowy. Dla niego taki jest świat (bo światem w dzieciństwie byli rodzice i najbliższa rodzina).

 

Naturalnie w ten sposób zaczyna żyć i postępować, w  ten sposób wychowa własne dzieci i  przekaże swoje wzorce, a błędne koło trwa nadal.

 

Wartości takich ludzi są zbliżone do wzorców walki – walki o wszystko. Walki o miłość (uwagę rodzica), której brakowało (bo często rodzice nie radzili sobie z własnymi problemami).

 

A gdy dziecko niegrzeczne dostanie klapsa (bo przecież od jednego klapsa nic się nie stanie!), agresja staje się kolejnym naturalnym wzorcem postępowania. I tak właśnie kodujemy zachowania i postawy „przetrwania”. Zaciskamy szczękę, aby nie pokazać gniewu, bo to grozi agresją dorosłego. Zaciskamy pośladki, aby znieść ból fizyczny czy emocjonalny.

 

Przymuszani do wielu aktywności, które są wbrew nam, przyjmujemy przymus i wywieranie presji na sobie, potem na innych – taki przecież jest świat.

 

I tak oto dochodzi do momentu, gdy bez odrobiny refleksji katujemy swoje ciało morderczymi treningami lub wysiłkami ponad miarę. Ciało to przyjmie, przecież jest znieczulone. Do czasu, gdy pojawi się kontuzja lub ciężka choroba.

 

Lecz walka się nie kończy, tylko zmienia się przedmiot – teraz walczymy z chorobą, depresją chronicznym zmęczeniem etc. Wówczas owszem – przychodzi refleksja. Trafiacie do takich programów rozwojowych, jak organizowane na Facebooku przez Uniwersytet Szczęśliwości „Poranki Rozwojowe – Jestem PRO” lub inne programy, które mają wam dać upragnioną zmianę.

 

A gdy już udaje się nam wygrać, społeczeństwo robi z nas herosa i tytana niezłomności.

 

 

To tylko fragment artykułu…

 

Cały tekst przeczytasz w najnowszym numerze

„Mojej Harmonii Życia” (do pobrania tutaj).

Znajdziesz nas również w Salonach Empik, punktach Ruch, Inmedio, Relay.

Możesz też zamówić prenumeratę. Sprawdź tutaj.

Skomentuj

Twój komentarz musi zostać zaakceptowany przez moderatora zanim zobaczysz go na stronie.



x