Diwali – indyjskie święto światła

Jest taki czas w ciągu roku, gdy większość hinduskich domów rozbłyskuje światłem. Nieważne, czy to okazała rezydencja, mieszkanie w bloku, czy też zwykły slums – światła pojawiają się dosłownie wszędzie. Tak obchodzi się diwali (w niektórych częściach Indii określane jako dipawali), najważniejsze święto hinduizmu, niekiedy nazywane również festiwalem światła.

 

Tekst: Shirin Kader 

Zdjęcie: Pixabay.com

 

W Polsce stosunkowo mało mówi się o tym dość ciekawym święcie, tak odległym od tradycji przynależnej do religii monoteistycznych, tymczasem jego barwna, bogata oprawa z pewnością zasługuje na większą uwagę. Przyglądając się zwyczajom związanym z diwali, można dojść do wniosku, że na świecie nie ma chyba drugich tak radosnych, hucznie obchodzonych świąt o charakterze religijnym.

 

Diwali jest ruchomym świętem, przypadającym mniej więcej w połowie jesieni, na przełomie października i listopada, gdy ciemności zapadają coraz wcześniej, a noce stają się dłuższe. Jego datę wyznacza się w oparciu o hinduistyczny kalendarz, według którego miesiąc rozpoczyna się tuż po pełni księżyca. Sanskryckie słowo „dipawali” oznacza rząd lamp wypalonych z gliny i odnosi się do świateł zapalanych przed domami jako symbol zwycięstwa światła nad ciemnością.

 

Lampki oliwne, w których, co ciekawe, często pali się nie tyle oliwą, co olejem sezamowym lub po prostu zwykłym masłem ghee, nawiązują do opisanej w eposie „Ramajana” bitwy księcia Ramy (jedno z wcieleń boga Wisznu) z demonem Rawaną.

Zanim demon został pokonany, uprowadził księciu ukochaną żonę Sitę, uważaną za inkarnację Lakszmi, bogini szczęścia i dostatku, po czym uwięził ją na wyspie Cejlon. Po wygranej walce wierny lud, chcąc uczcić powrót małżonków do domu i okazać swą radość ze zwycięstwa nad złem, które uosabiał demon, oświetlał im drogę rzędami lamp oliwnych.

 

Diwali trwa aż pięć dni!

Diwali trwa pięć dni, z których każdy ma odrębne znaczenie. Święto poprzedzają wielkie porządki, robione w przekonaniu, że przychylność bogów zdobędą przede wszystkim mieszkańcy tych domów, które są najczystsze. Pierwszego dnia świąt odbywają się modlitwy do bogini Lakszmi, uznawanej za patronkę kupców, biznesmenów i drobnych przedsiębiorców. W wielu firmach to właśnie w tym dniu rozpoczyna się rok finansowy, ważnym kontrahentom wysyła się słodkie podarunki, a przed posążkiem Lakszmi wykłada się księgi rachunkowe, prosząc o błogosławieństwo. Niektórzy tego dnia dokonują również symbolicznego oczyszczenia, biorąc rytualną kąpiel i nacierając ciało olejkami, po to, by zmyć z siebie całoroczny brud i wejść w nowy rok z czystym, odświeżonym ciałem.

 

Drugiego dnia w domach zapala się małe gliniane lampki, mające powitać boginię Lakszmi, kulminacja obchodów diwali przypada jednak na dzień trzeci. To właśnie wtedy odbywa się tzw. Lakszmi pudźa – rytuał polegający na modlitwie, obmywaniu wodą posążka bogini, paleniu kadzideł i składaniu ofiar (z reguły w ofierze składa się owoce, słodycze, kwiaty, mleko, miód, ziarna ryżu albo masło ghee). Przed wejściem do domów ustawia się lampki, by oświetlić drogę dla bogini, wywiesza się girlandy z kwiatów i sznury lamp podobne do świateł choinkowych, odpala się także fajerwerki i petardy, z jednej strony po to, by witać boginię, z drugiej – by odpędzić wszelkie ciemne moce. Wyznawcy hinduizmu zakładają nowe ubrania i obdarowują się upominkami. W niektórych stanach Indii istnieje obyczaj usypywania w tym dniu tzw. rangoli – barwnych wzorów z ryżu, piasku i kolorowego proszku. Na kilka tygodni przed świętem, w sklepach można kupić gotowe szablony, pomagające nadawać wzorom odpowiedni kształt. Materiał, z którego wykonuje się rangoli, celowo jest nietrwały po to, by symbolizować kruchość i nietrwałość doczesnego świata.

 

Czwarty dzień diwali to czas wizyt u rodziny i przyjaciół, natomiast w piątym dniu siostry zapraszają do domów swoich braci na uroczysty, odświętny posiłek, a także modlą się do bogów w ich intencji. Jeśli brat jest jeszcze kawalerem, modlitwa dotyczy przede wszystkim szczęśliwego ożenku.

 

Dzień ten, nazywany w hindi bhai dooj, to także czas, w którym bracia obdarowują siostry prezentami. Obie strony powinny wówczas przypominać sobie o obowiązkach wynikających z bycia rodzeństwem. Bracia mają chronić siostry i się nimi opiekować, z kolei siostry powinny dbać o braci, przygotowując im ulubione posiłki i wyjednując im błogosławieństwo.

Podczas diwali odbywa się mnóstwo imprez kulturalnych, pokazów tanecznych, koncertów czy konkursów tematycznych, wszelkie instytucje prześcigają się w organizowaniu przeróżnych atrakcji. Ponieważ święta są równocześnie początkiem hinduskiego nowego roku, tym większą wagę przywiązuje się do odpowiedniej oprawy obchodów. Z religijnego punktu widzenia, największe znaczenie ma jednak wyprawa do świętego miasta Waranasi, zwanego również Benares albo Miastem Świateł, gdzie dokonuje się rytualnych kąpieli w Gangesie. Miejsce to stanowi główny cel pielgrzymek wyznawców hinduizmu. Pielgrzymi wierzą, że tu mogą wyzwolić się z kręgu samsary, zmuszającego duszę do przyjmowania kolejnych wcieleń po śmierci. Zebrani nad brzegiem rzeki ludzie medytują, palą kadzidła, wznoszą prowizoryczne kapliczki, modlą się i śpiewają, zapalając przy okazji tysiące glinianych lampek, które w hindi noszą nazwę diya. Część lampek wykonana jest nie z tradycyjnej gliny, lecz z innych lekkich tworzyw umożliwiających unoszenie się na powierzchni wody. Najtańsze diyas to po prostu małe świeczki umieszczane w miseczce z łupin kokosa albo z wysuszonych liści, droższe wersje wykonane są z lekkiego plastiku i ozdobione dużą ilością drobnych koralików. Wieczorami na rzece widać mnóstwo niewielkich płomyków i dryfujące w wodzie kwiatowe girlandy. Wielu pielgrzymów spędza noc nad brzegiem Gangesu po to, by doczekać do świtu i obejrzeć malowniczy wschód słońca nad rzeką, kiedy rozrzedzają się poranne mgły.

 

W tym roku diwali rozpoczyna się 19 października. Duże, międzynarodowe portale aukcyjne i sklepy internetowe już od ponad dwóch miesięcy prowadzą przedsprzedaż lampek i innych świecidełek, prawdopodobnie po to, by wyznawcy hinduizmu mieszkający poza granicami kraju, mogli zaopatrzyć się w stosowne akcesoria. Choć hinduskie święto świateł mocno różni się od obrzędowości chrześcijańskiej, jest swego rodzaju kulturową ciekawostką, którą warto znać, szczególnie planując jesienną wyprawę do Indii lub sąsiednich państw.

 

Więcej artykułów przeczytasz w nowym numerze „Mojej Harmonii Życia”. 

Znajdziesz nas w Salonach Empik, punktach Ruch, Inmedio, Relay. Możesz też zamówić prenumeratę. Sprawdź tutaj. Elektroniczna wersja magazynu do pobrania tutaj.

Skomentuj

Twój komentarz musi zostać zaakceptowany przez moderatora zanim zobaczysz go na stronie.



x